Darksiders 2

Jakieś dwa lata temu natknąłem się po raz pierwszy na grę, która wciągnęła mnie niczym pierwszej klasy szambo. Darksiders, bo o niej właśnie mowa, była jednym z niewielu tytułów, przy których tak znakomicie się bawiłem. Gra miała w sobie wszystko, co lubię: masę walki, wykończeń gigantycznych bossów i doskonałego bohatera, który dodatkowo był jednym z Jeźdźców Apokalipsy. Tuż po zakończeniu gry byłem wielce przygnębiony, a jednocześnie pełen nadziei, jako że zakończenie jasno zwiastowało powstanie kolejnej części.

Czekałem na sequel z wielką niecierpliwością, śledząc bacznie wszystkie informacje jakie tylko się ukazywały. Z każdym kolejnym trailerem jaki widziałem, moje oczekiwania wobec Darksiders 2 rosły i rosły. Wydawało się, że developerzy wprost czytają w moich myślach, dodając do gry to, czego od niej oczekuję. Wreszcie, po dwóch latach, mój wymarzony sequel ujrzał światło dzienne. Czy moje modły zostały wysłuchane? Czytajcie, a będzie wam objaśnione. 

Nie mam pojęcia jak wielu z was miało okazję zapoznać się z pierwszą odsłoną- przypomnijmy więc co nieco. W pierwszej części wcieliliśmy się w bohatera o imieniu War (odmawiam tłumaczenia na polski z racji przewidywanej chujowości), który starał się dowieść swojej niewinności w kwestii zniszczenia Ziemi. Jak widać w drugiej odsłonie, najwyraźniej na niewiele się to zdało, bo już na początku gry dowiadujemy się, że został on ostatecznie oskarżony jako winny upadku Błękitnej Planety. Aby go uniewinnić wcielimy się w rolę jego towarzysza broni- kolejnego z Jeźdźców, który wydaje się być jeszcze większym kozakiem niż poprzedni. To Death we własnej osobie.

Podczas swej podróży, Death dostaje misję wskrzeszenia całej rasy ludzkiej, która najwyraźniej nie wytrzymała wojny pomiędzy aniołami, demonami i Bóg wie kim jeszcze. Jak można się spodziewać, przywrócenie życia całej rasie nie będzie prostym zadaniem. Szczególnie, że Jeźdźcy stracili swoją wielką siłę. Death, tak jak i War w części pierwszej, jest jedynie cieniem swojej dawnej osoby… no, może „osoby” to nietrafione określenie. Oprócz głównego wątku uniewinnienia, będziemy mogli przy okazji zapoznać się z przeszłością Jeźdźców i ich genezą, szykujcie się więc!

Tak jak to mam w zwyczaju, zacznę od krótkiego opisu gry od strony graficznej. Większości osób oprawa części pierwszej przypadła do gustu. Przynajmniej tak pomyśleli sobie developerzy, i szczerze mówiąc, nie wiem jak tu się im dziwić. Jedno jednak przyszło im do głowy. Było to coś co możemy spokojnie określić jednym słowem: „Większe”. Jak pomyśleli, tak też zrobili. Pomijając ogólny upgrade graficzny w stosunku do pierwszej części, takich jak wygładzenie tu i ówdzie, nadanie większego błysku umiejętnościom, gra zrobiła się po prostu większa. Otwarte przestrzenie, niesamowite widoki i ogromne wręcz lokacje to coś, co bez wątpienia stanowi jeden z kluczowych elementów tego tytułu.

Jedną z rzeczy, które mi się spodobały, była delikatna modyfikacja koncepcji przeciwników i niektórych postaci. Niektórzy z was zapewne pamiętają, że przeciwnikom w części pierwszej brakowało odrobiny mroku. W Darksiders 2, czuć, że całość została delikatnie „przyciemniona”, no może pomijając kilka rozsłonecznionych lokacji. Gra nareszcie emanuje tym, czego od niej oczekiwałem. Można wręcz powiedzieć, że w końcu stała się ona kompletna- zmiana ta, mimo że subtelna, robi naprawdę dużą różnicę. Wszystko to w połączeniu z efektownymi umiejętnościami i walką, tworzy niesamowite połączenie.

Co z dźwiękiem? Jak to w tej kwestii bywa, nie mam zbyt wiele do powiedzenia poza faktem, że jest przyjemnie i pasuje do nastroju. W grze spotkacie całą masę charakterystycznych postaci o charakterystycznych głosach, jak np. Vulgrim, którego możecie pamiętać z części pierwszej, lub moja ulubiona rasa Stwórców, do której należał Ulthane. Cała masa jęków i krzyków buduje nastrój, ładnie komponując piekielną całość. Jedyna w sumie rzecz, do której mógłbym się przyczepić, to voice acting głównego bohatera- w części pierwszej podobał mi się bardziej. Może Death nie brzmi jak jakaś picza, ale War był trochę bardziej szorstki.

Dochodzimy w końcu do głównego aspektu każdej gry: gameplayu. Od czego zacząć? Darksiders 2, podobnie jak swój poprzednik, to gra akcji. Bynajmniej jednak nie tak zwykła, w której zabijamy hordy demonów na wszelkie możliwe sposoby. Na starcie brzmi zupełnie jak pierwsza część, i to właśnie tutaj zaczyna się robić ciekawie.

Pierwsza zmiana, jaka rzuca się w oczy, to namnożenie motywów typowo-RPGowych, co oczywiście uważam za pozytyw. Tym razem będzie nam dane zdobywanie leveli, które standardowo, jak w każdej innej grze, zwiększają nasze życie, siłę, bla, bla, bla… Oprócz tego, uraczą nas skill pointami, które to dalej będzie można inwestować w ewolucję naszej postaci. Ale uwaga! To nie wszystko! Darksiders 2 brnie w system RPG jeszcze głębiej, pozwalając nam zmieniać ekwipunek na wszystko to, co uda się nam znaleźć zabijając pałętające się tu i ówdzie tałajstwo- czy to buty, czy rękawice, czy spodnie czy też broń. Skoro już padło słowo broń, to pójdźmy w tym kierunku. Tym razem będziemy mieli możliwość korzystania z dwóch typów broni- po pierwsze kosy (chyba logiczne, śmierć, kosa i w ogóle), oraz broni zastępczej. Broń zastępcza dostępna jest w kilku wariantach, począwszy od szponów, rękawic, przez młoty i siekiery. Oczywiście, jak w każdym szanującym się RPGu wszystko odnajdziecie różnych typach tzw. rzadkości. Czy wspomniałem, że zmiana ekwipunku zmienia wygląd samej postaci? Nie? No to mówię, przy czym należy dodać, że taki dodatek bardzo uprzyjemnia rozgrywkę.

Tyle założeń, przejdźmy do właściwej rozgrywki. Już na sam początek bardzo duży plus. Mianowicie, tym razem mamy prawdziwą możliwość rozwoju postaci na dwa sposoby: typowego wojownika albo kogoś skupiającego się na używaniu umiejętności typowo magicznych, co z miejsca urozmaica rozgrywkę. Co do samej walki, muszę na wstępie zaznaczyć, że na ten temat istnieje cała masa różnych opinii. Niektórzy twierdzą, że wygląda ona lepiej niż w pierwszej części, jako że jest dużo bardziej dynamiczna, inni natomiast twierdzą, że dynamiki w niej za dużo, co sprawia, że gra jest chaotyczna. Dla mnie jest optymalnie, walka w pierwszej części mi się podobała. To, co dzieje się w sequelu również mnie kręci, to jedynie kwestia przyzwyczajenia. Mogę powiedzieć też jedno: słowo „chaotyczna” jest nie na miejscu.

Kilka kończących słów na temat rozgrywki, jako ze muszę to dopowiedzieć. Po pierwsze, jak już wcześniej przebąkiwałem, gra jest spora. Świat jest podzielony na kilka mniejszych części, map (nazywajcie jak chcecie), które możecie sobie zwiedzać do woli. Te światy z kolei wypełnione są instancjami, czy dungeonami, wybierajcie. Wszystko to sprawia, że grając czułem się trochę jak w jakimś MMORPG. Druga sprawa to coś o czym muszę wspomnieć, zanim posypią się pytania. Tak, tak jak poprzednio, gra oferuje sporą liczbę zagadek, których rozwiązanie będzie czasem wymagało użycia pewnych umiejętności, bez których najzwyczajniej w świecie nic nie da się zrobić.

No dobra, czas kończyć. Jaki jest mój werdykt na temat Darksiders 2? Czy powinniście ją kupić? Czy powinniście w nią zagrać? Czy wam się spodoba? Moim zdaniem gra jest świetna, inaczej bym w nią nie zagrał. Bez wątpienia warto było czekać dwa lata. Gra oferuje nam sporą ilość dobrze spędzonych godzin. Osobiście jestem już na dwudziestej którejś, a końca dalej nie widać. Dodatkowo mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że nawet jeżeli ją skończę, to na pewno do tego tytułu powrócę i to na pewno.

Mogę śmiało powiedzieć, że Darksiders 2 warto kupić ze względu na jej dopieszczenie i dopracowanie. Jeżeli graliście w pierwszą część i przypadła wam do gustu, decyzja jest jasna i prosta: kolejna gra w kolejce do kupienia została namierzona.

Werdykt:

Grafika: 8
Dźwięk: 7,5
Gameplay: 9

Pozytywy:
-Walka
-Spoooory  świat
-Okazjonalna potrzeba użycia głowy
-RPGowe motywy

Negatywy:
-Główny bohater zakrawa z deka na emo
-Z czasem za dużo biegania

Ocena końcowa 8,5/10

Korektę przeprowadził: Manga Ryu

Lost Password

Zaloguj się na arhn.eu