Kunio Kun no Nekketsu Soccer League – Recenzja

Wprowadzenie

Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem napisania recenzji gry, w którą zagrywałem się ładnych kilka lat temu. Wybór był trudny z tego względu, że ukończyłem mnóstwo tytułów na kultowego dziś Pegasusa. Po długich przemyśleniach na pierwszy ogień postanowiłem postawić na Kunio Kun no Nekketsu Soccer League, rodzimym graczom znaną również pod tytułem Goal 3. Gra ujrzała światło dzienne 23 kwietnia 1993 roku, a jej wydawcą został Technōs Japan Corporation. Kartridż pojawił się na takich konsolach jak NES/Famicom/Pegasus. Produkt ten jest symulatorem piłki nożnej – aczkolwiek zaserwowanym w dość niekonwencjonalny sposób. Zazwyczaj takie tytuły omijam szerokim łukiem (na słowo PES jeży mi się włos na głowie, jeszcze gorzej gdy słyszę FIFA) ale ten przyciągnął mnie na dłużej za sprawą podejścia do gry, o którym pisałem wyżej.

Kunio Kun 1

Fabuła

Czy może istnieć w grze sportowej traktującej o piłce nożnej? Oczywiście, lekko banalna, ale warto o niej wspomnieć by „wkręcić” się w wydarzenia. Chodzi głównie o to, by zostać „the best of the best” i zgarnąć interkontynentalny puchar, prowadząc japońską drużynę Nekketsu. Oczywiście po włączeniu gry nie otrzymamy możliwości jego zdobycia od razu – droga ta będzie długa, wyboista i ciężka. Trzeba się będzie trochę napocić, zanim otrzymamy możliwość walki w rundzie finałowej „Technos Cup”.

Kunio Kun 2

Drużyny

Teamy do pokonania dzielą się na 4 kontynenty, z każdym zespołem możemy wygrać maksymalnie 3 razy. Jak nietrudno się domyślić, poukładane są od najłatwiejszego do najtrudniejszego. By dostać się do finałów musimy wygrać co najmniej 16 spotkań, następnie 2 w kolejnej fazie, potem już tylko jedna drużyna stanie na naszej drodze i puchar jest nasz. Oczywiście możemy też skopać tyłki wszystkim oponentom po 3 razy, co da nam znacznie więcej rozegranych meczy, bo aż 36! Staniemy w szranki z przeciwnikami następujących reprezentacji: Korei Południowej, Tajlandii, Mongolii, Kamerunu, Gwinei, Senegalu, Argentyny, Brazylii, Meksyku, Anglii, Włoch i Niemiec (ubolewam nad faktem braku naszej rodzimej reprezentacji ;)). Każda z nich ma indywidualną taktykę, system gry, statystyki itp., co daje wielką frajdę w rozgryzaniu najsłabszych i najsilniejszych punktów przeciwnika. Nie ma mowy o schematyczności rozgrywki, a jako przykład mogę tu podać argentyńskiego bramkarza, który niczym bohater po złapaniu piłki nie wykopuje jej, tylko biegnie i stara się zdobyć asystę, dobiegając do lewego rogu naszej bramki i wrzucając piłkę w pole. Takich niuansów jest sporo i bardzo fajnie to wszystko wygląda.

Kunio Kun 3

Grafika

Mówimy tu o poczciwym Pegasusie – konsoli 8-bitowej, bardzo oldschoolowej, znanej chyba każdemu fanowi gier wideo. Mamy więc do czynienia ze starym, staroszkolnym efektem 2D. Każda drużyna posiada swoje indywidualne cechy, takie jak np. twarze zawodników, od razu poznamy znaki szczególne występujących narodowości. Animacje ciosów, strzałów piłką, podań wyglądają bardzo przyzwoicie. Boiska prezentują się całkiem okazale, a efekty atmosferyczne czujemy prawie na własnej skórze. Całość podana jest w charakterystycznym mangowym stylu. Widoki w grze jak na tamte czasy robiły ogromne wrażenie, ryzykuję nawet stwierdzenie, że na maniakach starej szkoły zrobią je nawet dziś – tak jest i w moim przypadku. Ośmiobitowa grafika wylewa się miodnie z ekranu, dając prawdziwą rozkosz naszym oczom. W porównaniu do innych tytułów z tego okresu, wyróżnia się bardzo na plus.

Zasady gry

Boisko do gry jest stosunkowo małe, a drużyny liczą po 6 zawodników. Mamy do dyspozycji tytułowego Kunia (nie chodzi mi o kucyka, bynajmniej) oraz jego asystenta. Prócz nich mamy do dyspozycji obrońców, pomocników (jednym z nich jest kapitan), napastników i bramkarza.

Zasady? Nie ma żadnych, można więc kopać i bić z pięści, a także wykonywać specjalne ataki. Jednym z nich jest eksplodujący wyskok z użyciem kolana. Na boisku możemy przyspieszyć, używając dopalacza, tytuł pozwala także dryblować piłką. Nieraz przydatny okaże się wirujący korkociąg, gdzie postać obraca się w powietrzu.

Dodatkowo każda z unikalnych reprezentacji posiada strzały specjalne o ogromnej sile, a gdy ich użyjemy, piłka zmienia się np. w pędzącą kulę ognia, wysyłając biednego bramkarza 20 metrów w górę, a z siatki w bramce zostają tylko strzępy… W drużynie Nekketsu każda postać posiada swój indywidualny strzał, w przypadku pozostałych teamów – mają one do dyspozycji tylko po jednym. W grze panuje tzw. wolna amerykanka. Nie muszę wspominać o braku sędziów? Takowi są zbędni, a nawet gdyby byli, szybko dałoby radę się z nimi uporać. Nie ujrzymy tu sędziego głównego ani też bocznych, nikt nie odgwiżdże spalonego.

Kunio Kun 4

Tryby rozgrywki

W trybie turniejowym otrzymujemy możliwość rozegrania pełnego sezonu, samemu lub z pomocą kumpla. Sparing to nic innego jak rozegranie meczu z innym “żywym” przeciwnikiem, nawet do czterech graczy naraz. Dzięki niemu otrzymujemy możliwość poćwiczenia wszystkich akcji, ataków itp. Istnieje też opcja potrenowania sobie extra strzałów w trybie “Rzuty karne”.

Boiska

Mamy trzy rodzaje boisk: trawa, piasek, piasek plażowy. Każde z nich posiada dwie różne nawierzchnie. W wersji na konsolę Sega pojawiały się również boiska ze śniegiem, szkoda że ten element został wycięty w wersji na Pegasusa. Podczas meczu występują odmienne warunki atmosferyczne, padający deszcz spowalnia piłkę oraz piłkarzy. Najciekawiej robi się podczas tornada, gdy losowi zawodnicy wywiewani są z boiska, lub też podczas burzy, wtedy każdy może zostać rażony piorunem. Dzięki tym zjawiskom każdy mecz wygląda inaczej i uciekamy kolejny już raz od utartych schematów rozgrywki. Czasem warunki pogodowe zadziałają na naszą korzyść – czasem odwrotnie, co zaowocuje soczystą… ekhm, soczystym rzuceniem kawałka mięcha w stronę telewizora.

Muzyka

W tle przygrywa nam energiczna muzyczka w stylach techno, każdy strzał, wślizg, podmuch wiatru, uderzenie pioruna, wrzawa na trybunach po strzeleniu bramki itp. ma indywidualny dźwięk, co bardzo miło wpada w ucho. Całość wypada bardzo dobrze, jak na możliwości ścieżek midi. Ciężko cokolwiek więcej napisać, jeżeli komuś odpowiadają klimaty graficzne, tak samo zapewne jest i z muzyką w tego typu grach.

Podsumowanie i ocena

Reasumując, uważam, że grę warto kupić i polecam ją z czystym sumieniem fanom kultowego Pegasusa. Ogromne poczucie humoru, świetna grafika, super muzyka – to wszystko sprawia, że przy tym tytule można się bawić nawet dziś, wspólnie z kumplami i puszką piwa/coli w ręku. Sprawdziłem osobiście – wczoraj odpaliłem gierkę i nie mogłem się oderwać na jakieś 2 godzinki, bawiąc się lepiej, niż przy niejednym tytule wydanym na konsole obecnej generacji. Takie gry jak Kunio Kun no Nekketsu Soccer League nie zestarzeją się nigdy, to istne perełki wśród fenomenalnych gier na Famicoma.

P.S. To moja pierwsza recenzja, byłbym ogromnie wdzięczny za komentarze – co jest źle, co poprawić, czy gdzieś coś dodać, bawiłem się świetnie pisząc tekst, i wiem, że to nie koniec mojej „kariery” 😉

Podczas pisania bardzo pomógł mi Administrator świetnego serwisu: http://www.kunio.pl/ Dziękuję, Rob3rt. Przydatna okazała się też Wikipedia.

Lost Password

Zaloguj się na arhn.eu