Warto zagrać: FlatOut 2

Sprzedam Opla, tanio!

Wstęp do bajki zaliczony, można przejść do konkretów. Na wspomnianym wcześniej złomowisku zjawił się pewien pan. Sprzedawca był zdziwiony jego pytaniem. Potrzebował on bowiem starych części, z których mógłby złożyć prowizoryczny samochód. Zastanawiacie się pewnie po co mu taki gruchot, hę? Jak to, nie wiecie? Przecież właśnie ruszają wyścigi Ligi Niedzielnych Kierowców. Nadal nie wiecie o czym mówię? No cóż, chodźcie, pokażę Wam.

Wyścig we FlatOut 2.

Zniszczyć wszystko!

Opowiastka, którą na szybko przygotowałem, mogła w zasadzie rozgrywać się wszędzie oraz każdego dnia. Ta historia jednak miała miejsce w dniu wyjątkowym, bo właśnie wtedy po raz drugi gracze z całego świata zobaczyli FlatOut, grę, która w 2005 roku narobiła sporo zamieszania, wbijając się na szczytowe miejsca w panteonie gwiazd gier wyścigowych. Jeśli nie wiecie czym jest FlatOut, śpieszę z wyjaśnieniami. W założeniu wyścigi tutaj mają być skrajnie nieprzewidywalne oraz widowiskowe. W tym celu zostajemy rzuceni w wir wspomnianej wyżej ligi i ścigamy się w trzech klasach wyścigowych. Na razie nie brzmi to nadzwyczajnie, ale jeśli dodam, że w grę wchodzi rozwałka wszystkiego co się napatoczy, robi się już ciekawie. Dla posiadających trochę mniej rozwiniętą wyobraźnię, należałoby powiedzieć, że gra jest skrzyżowaniem Burnouta z Destruction Derby, dodając do tego coś od siebie. Sequel jest rozwinięciem idei, która towarzyszyła powstawaniu pierwszej części. Jak bardzo gra się zmieniła oraz czy na dobre? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w niniejszej recenzji.

Od zera do Drajwera®

Zaczyna się dosyć standardowo, bo od wyboru postaci. To czy będziemy grać panią, czy panem nie ma większego znaczenia. Po przebiciu się przez konfigurację gra daje nam do wyboru kilka opcji rozgrywki. Możemy odpalić pojedynczy wyścig, pograć we dwóch ze znajomym lub rozegrać tak zwany event, o czym później. Jedynym wartym uwagi trybem rozgrywki jest w zasadzie kariera. Składa się ona z czterech etapów, w których to spędzimy kilka dobrych godzin. Zaczniemy rozgrywkę od klasy Derby, w której to znajdują się pojazdy dogorywające przed dniami spędzonymi w złomowisku. Jest to jednocześnie moja ulubiona kategoria, podkreśla jakoś klimat całej gry.

Samochód z klasy Derby

W każdej klasie mamy kilka pucharów do rozegrania. Odbywają się one w systemie punktowym, a pieniądze zgarniamy za miejsca na podium, choć najlepiej zdobywać złota, ponieważ wtedy odblokowujemy dostęp do nowych pojazdów oraz eventów, takich jak imprezy czy pojedynki derby rodem z Destruction Derby. Kasę zdobywamy jednak także za sprzedane pojazdy oraz uszkodzenia wehikułów rywali. Ciekawym faktem jest to, że odzyskujemy sporą część funduszy, które wpompowaliśmy w naszą brykę, dzięki czemu możemy przeznaczyć środki na kolejne ulepszenia. Pieniądze za uszkodzenia na rywalach tylko motywują do bezkompromisowej jazdy na torach we FlatOut 2.

Uderzenia są nagradzane stopniowo, od tych lekkich do kasacji. Ta następuje gdy całkowicie zniszczymy pojazd przeciwnika. Na wyścigach rzadko do niej dochodzi, ale na derbach to już wręcz powinność. Gdy podjedziemy blisko danego kierowcy, wyświetla się w lewym dolnym rogu pasek przedstawiający stan uszkodzeń samochodu, a każde kolejne zniszczenie jest oznaczane. Po każdym wyścigu dostajemy małe podsumowanie szkód jakie wyrządziliśmy i następuje wypłata. Pieniądze są też rozdawane w kilku innych kategoriach. Drobny zastrzyk gotówki można otrzymać za najszybsze okrążenie czy też największą liczbę zniszczonych elementów otoczenia.

Puchary w każdej klasie są podzielone na grupki. Za zaliczenie każdej są odblokowywane nowe pojazdy, które możemy kupić w sklepie za zarobione na wyścigach oraz imprezach pieniądze. Każde auto cechuje się kilkoma parametrami, a te mają swoje odzwierciedlenie w wyścigu. Pojazd masywny będzie łatwiej rozwalał otoczenie oraz pozostałych kierowców, a taki, który przewagę pasków ma w parametrach szybkości i zwinności, będzie lepiej sprawował się na samym torze. Podczas wybierania samochodów musimy się zdecydować na czym bardziej nam zależy, bo od tego będzie zależeć przebieg wyścigów.

Klasa Street na torze.

Od czego jednak ma się tuning, który może podwyższyć, ale i wyregulować parametry pojazdu, tak aby spełniał nasze oczekiwania? Możemy kupić części od silnika aż do elementów karoserii, a przed zakupem każdej z nich mamy wgląd jak przedmiot wpłynie na parametry pojazdu. Rzecz bardzo ciekawa oraz przydatna, bowiem zmiany można odczuć przy każdej małej drobnostce.

Pozostałe dwie klasy to Race oraz Street. Race to auta typowo wyścigowe, z wieloma malunkami, no i szybsze od wielu z kategorii Derby. Street to już samochody rodem z nowszych odsłon Need for Speed, jednak nie martwcie się, także są podatne na uszkodzenia. Ostatnia część kariery to finały, które wykorzystują wszystkie klasy, dlatego też zawsze warto zostawić sobie w garażu po pojeździe z każdej.

Wyścig szczurów.

Sprawy organizacyjne w większości zostały wyjaśnione, należy przejść zatem do tego, co dzieje się na trasie. W każdym wyścigu bierze udział ośmiu kierowców. Co ciekawe, każdy z siedmiu naszych przeciwników ma swoją tożsamość, został krótko opisany oraz posiada na stałe przypisane pojazdy w poszczególnych klasach. Interesujący patent, który moim zdaniem pozwala się przywiązać do gry (O, Benton znowu na prowadzeniu, a Martinez skasowana, jak zwykle…). Powoduje to jednak lekkie załamanie nieprzewidywalności, jakiej ma dostarczać gra, bo po kilku wyścigach łatwo obstawiać kto zajmie jakie pozycje.

Jazda we FlatOut 2 to czysta przyjemność. Model jazdy jest bardzo wyważony, łatwo wyczuć nawierzchnię, po której jedziemy. Na szutrze fury często się ślizgają, a na asfalcie nietrudno się zapomnieć i zaliczyć barierki. Pomimo arcade’owego charakteru gry trzeba zachować ostrożność, ponieważ kawałki elementów otoczenia takich jak stare samochody, blachy i skały czają się wszędzie, by tylko nas przesunąć kilka pozycji niżej.

Wypadek na drodze we FlatOut 2.

Mówiąc już o modelu zniszczeń, został on dopracowany tak, że w zasadzie nie mam pojęcia, co by można jeszcze w nim zmienić. Pojazdy łatwo się rozwalają, a wszelkie kawałki latają w powietrzu, gdy tylko zostaną do tego zmuszone. Każda kraksa w grze wygląda niesamowicie, powoduje tylko, że ma się ochotę na więcej. Możecie zapomnieć o zachowywaniu fury w jak najlepszym stanie, ponieważ najzwyczajniej nie da się przejechać wyścigu bez ani jednego potknięcia.

Zawody odbywają się na wielu terenach. Będziemy mieli okazję przejechać się po okolicach leśnych, pustynnych, farmach czy też obrzeżach i centrach miast. Każde otoczenie to scenografia dla apokalipsy, która niewątpliwie rozgrywa się podczas wyścigu. Rozwalanie obór na farmie, skoki przez rampę z bali drewna czy też karambole na parkingu to tylko przykłady scenariuszy demolki. Nie możemy jednak zapomnieć, że wyścigi są wyłącznie częścią naszych poczynań w karierze.

W wannie przez podwórko.

Już pierwsza część serii zasłynęła z dosyć nietypowej rozrywki. Mowa oczywiście o wyczynach, które miały być odskocznią od wyścigów oraz ogarniającej graczy rutyny. W ten sposób, za pomocą wyczynowego samochodu oraz naszego kierowcy, możemy pobawić się w wielu dyscyplinach sportowych. Na pewno każdy z Was nieraz miał ochotę na mecz piłki nożnej, baseballa albo kręgli. FlatOut 2 jest w stanie Wam to wszystko zapewnić. I wcale nie żartuję, gdyż konkurencje te rozgrywane są w bardzo ciekawy sposób.

Wystarczy się rozpędzić i wystrzelić z katapulty zamontowanej w samochodzie. Pociskiem jest nasz kierowca, a my musimy, wykorzystując w praktyce prawa fizyki, uzyskać jak najlepszy wynik, zbijając naszym martwym chyba już kierowcą wszystkie kręgle, trafiając w odpowiednie miejsce tarczy czy też zaczepiając się jak najwyżej na ścianie. Rozgrywki te są prowadzone z przeciwnikami sterowanymi przez komputer lub z żywym graczem, a ubawu co nie miara.

Katapultowany kierowca we FlatOut 2.

Innym sposobem spędzania czasu we FlatOut 2 są derby, które w trybie dowolnym możemy rozgrywać pojazdami z wszystkich klas. Zasady są proste – znajdując się w pierścieniu, ośmiu kierowców walczy do ostatniego samochodu na chodzie. Wygrywa jednak zdobywca największej liczby punktów z kraks. Dobrą taktyką jest unikanie starć, uderzanie w pewnych sytuacjach oraz kasacje, które, gdy tylko towarzystwo się trochę przerzedzi, wykonuje się łatwiej. Nawiasem mówiąc, tutaj niewątpliwie dominuje Frank Malcov. Wystawia on na derby masywne tytany nieuginające się tak łatwo jak pozostałe pojazdy.

Ostatnią atrakcją dodatkową są wyścigi na specjalnych torach, inspirowane formułą Nascar, Indy czy też wariacjami na ich temat. Coś może mniej specjalnego, ale jednak jest. Należy na końcu nadmienić, że jeśli myślicie o zaliczeniu gry na 100%, trzeba będzie zagościć na dłużej w tych smaczkach, bowiem pojawiają się one pod zwykłymi pucharami do zaliczenia, a i pieniążki za nie też lecą do naszego konta.

„Panie, Niemiec płakał jak oddawał!”

Warto by się przyjrzeć w tej chwili warstwie audio-wizualnej gry. Co do grafiki, ogólny brak zastrzeżeń. Samochody ładnie odbijają promienie słoneczne, otoczenie jest bardzo solidnie przygotowane. Tutaj do zalet oprawy graficznej można też podpiąć model zniszczeń, który już wcześniej opisywałem w samych superlatywach. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to niepasujący do reszty wygląd wody. Jest on jakiś nijaki względem tego, co oglądamy. Ani razu nie zdarzyło się, aby gra chrupnęła, aczkolwiek czasami było widoczne pewne doczytywanie elementów otoczenia, co lubiło mnie troszeczkę denerwować.

Stłuczka we FlatOut 2.

Odgłosy silników i kraks zostały wykonane bardzo dobrze. Większą uwagę zwraca jednak przygotowany przez twórców soundtrack, który moim skromnym zdaniem pokazuje, jak powinno się dobierać utwory do gier wyścigowych. Miłośnicy rocka, metalu tudzież punku mogą czuć się jak w niebie, w grze znajdziemy utwory takich wykonawców jak Yellowcard, Papa Roach, Rise Against, Fall Out Boy czy też Megadeth. Ocena tego elementu jest jak najbardziej subiektywna, aczkolwiek jako miłośnik tego typu muzyki nie mogłem czuć się zawiedziony, a podczas rozgrywki wielokrotnie podrygiwałem w rytm muzyki.

Werdykt: Do wyklepania.

Podsumowując, FlatOut 2 mogę polecić każdemu fanowi gier wyścigowych. Seria w tym momencie wspięła się na szczyt swoich możliwości i pokazała, że zawsze jest jakaś alternatywa. Świetnie dopracowany tryb kariery, niesamowity model jazdy oraz uszkodzeń i mnóstwo innych atrakcji powodują, że z tą pozycją nie można się nudzić. FlatOut 2 zostaje zatem w moim prywatnym panteonie sław PS2, ale także i gier ogólnie, bo należy pamiętać, że gra wyszła także na PC oraz XBOX. Jeśli zatem ktoś z Was jeszcze nie miał okazji, bardzo zachęcam do spróbowania, a kto wie, może nie pożałuje, jak ja.

Lost Password

Zaloguj się na arhn.eu