Syndicate

Tytuł ten nie zrobił na mnie większego wrażenia, nawet pomimo tego, że za jego produkcję była odpowiedzialna znana ekipa Starbreeze, ludzie, którzy wydali między innymi znakomitą (jeśli nie najlepszą) grową adaptację ostatnich lat: Kronik Riddicka. Niestety ich nowe dzieło okazało się być tylko kolejną strzelanką, co prawda odbiegającą od tematyki współczesno-militarnej, jednak nadal pozostającą grą na zaledwie kilka godzin, których w ostatnich latach namnożyło się jak szczurów. Mimo to, pozwoliłem w końcu poddać się pokusie i zgłębić tajniki cyberpunkowego świata przyszłości.

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to nietypowa, choć przeciętnej jakości oprawa wizualna. Nie sposób odmówić Syndykatowi wyjątkowego stylu i uroku, aczkolwiek nie mamy tu do czynienia z absolutnie żadną rewolucją.

minigun

Podczas rozgrywki przemierzamy wąskie, zamknięte przestrzenie, musimy dotrzeć do określonego punktu, nie ma tu wyborów ani otwartych ścieżek – oldschool pełną gębą, chciałoby się powiedzieć. Lokacje są za to całkiem ładne, jeśli brać pod uwagę styl artystyczny. Przypominają połączenie Mirror’s Edge i Deus Ex: jasne i czyste, a intensywne kolorystycznie przestrzenie przechodzą w mrok ciemnych uliczek. Jedyne, co razi szczególnie – i to dosłownie – to wszechobecne światło, znane z Riddicka. Wiele miejsc, z zupełnie niejasnego dla mnie powodu, przesyconych jest białą poświatą pokrywającą cały ekran.

Na uwagę zasługują elementy interfejsu, w tym menusy, wykonane oryginalnie i naprawdę ładnie. HUD, podobnie jak w obu Riddickach, jest – tym razem częściowo – zintegrowany z bronią. Inne informacje, jak na przykład dostępność specjalnych mocy, wyświetlają się normalnie, jak w większości gier.

Na szczęście twórcy wykazali się odrobiną innowacji i urozmaicili rozgrywkę. Do dyspozycji mamy, oprócz ulepszeń znanych choćby z Deus Ex (za to mniej ciekawych), trzy specjalne umiejętności, dzięki którym nasi wrogowie popełnią samobójstwo albo będą przez jakiś czas naszymi sojusznikami. Żeby jednak nie było zbyt łatwo, moce odnawiają się dość wolno, a niekiedy przeciwników w ogóle nie da się nimi potraktować, bo są na nie odporni. Przyznać trzeba, że walka jest tu bardzo trudna i przynosząca dużo satysfakcji. Oprócz różnego rodzaju żołnierzy przyjdzie nam też walczyć z niewidzialnymi dronami czy wieżyczkami wymagającymi sprytu i taktyki. Na szczególne wyróżnienie zasługują starcia z bossami, których doświadczymy zaskakująco wiele. Większość z nich zasadniczo się od siebie różni i potrzebuje osobnych strategii, a niemal wszystkie są dość wymagające. Dla weteranów FPS-ów jest to więc ciekawa, choć wyprana z interesującej historii i innych elementów pozycja.

ec_fight

Mimo wszystko przyznaję z żalem, że chociaż Syndicate jest solidnym shooterem z paroma ciekawymi smaczkami, nie wyróżnia się niczym szczególnym. To produkcja niemalże na każdym polu uboższa od Deus Eksa, nastawiona przede wszystkim na strzelanie. Jeśli więc nie oczekujecie od tego tytułu Starbreeze niczego więcej poza dobrą i wymagającą zabawą – możecie pokusić się o zakup tej gry.

Lost Password

Zaloguj się na arhn.eu