Podziel się tym postem

Top Listy

Top 4 #5: Najlepsze soundtracki pośród gier

rockband ikona

Topki wracają do gry!

bleub

1. To The Moon
[arhnvid youtube=”LsAsJUTsYxs”]

Mój zdecydowany faworyt w tej odsłonie „topki”, który od razu przyszedł mi do głowy przy komponowaniu zestawienia na najlepsze soundtracki. Tytuł stworzony został przez studio Freebird Games za pomocą RPG Makera, nie zachwyca więc wizualnymi wodotryskami czy pięknymi, ręcznie rysowanymi krajobrazami. Jego siła tkwi we wciągającej historii oraz iście baśniowej, wspaniałej ścieżce dźwiękowej, skomponowanej przez Jamesa Q. Zhanga. Te 2 aspekty sprawiają, iż granie w To the Moon jest wzruszającym, niezapomnianym przeżyciem. Do dzisiaj pobrzmiewają w mojej głowie przepiękne, kojące słuch utwory pianistyczne przywodzące na myśl najważniejsze wydarzenia fabularne, które nie raz doprowadziły mnie do łez. Piękny kawałek sztuki, powiadam wam.

2. Heavy Rain
[arhnvid youtube=”CL0wC0Lp8lE”]

Warstwa muzyczna w takim tytule jak Heavy Rain pełni specyficzną funkcję, bliżej mu bowiem do miana interaktywnego filmu aniżeli pierwszego lepszego przedstawiciela gier wideo. Soundtrack w związku z tym także przypomina muzykę komponowaną bardziej na potrzeby kina. Jest brutalny i budujący napięcie w niebezpiecznych dla naszych protagonistów momentach, potrafi też być łagodny, chwilami wręcz minimalistyczny, np. podczas wspomnień Ethana związanych z jego rodziną. Muzyka pełni w tej produkcji zasadniczą rolę – odzwierciedla bohaterów, ich przeżycia i stany emocjonalne. Utwory symfoniczne nagrane przez prawdziwą orkiestrę przekazują równie wiele co obraz i w połączeniu z ponurą, deszczową aurą tytułu oraz typowo filmową narracją pozwalają całkowicie wczuć się w fantastyczną historię opowiadaną przez Heavy Rain.

3. Mass Effect
[arhnvid youtube=”cWPxdic85Gk”]

Z wyborem trzeciej pozycji w naszym zestawieniu miałem nieco problemów, chciałem bowiem odznaczyć tutaj ostatniego Bioshocka za przepiękne wykonanie przez Courtnee Draper „Will The Circle Be Unbroken”, uznałem jednak, że za całokształt powinien w tym miejscu pojawić się pierwsza z gier kosmicznej trylogii od Bioware. Jack Wall i Sam Hulick odwalili kawał świetnej roboty, przedstawiając muzycznie całe uniwersum Mass Effecta. Utwory łączą muzykę elektroniczną z akcentami symfonicznymi, całość natomiast nabrała nieco futurystycznej otoczki, idealnie dopełniając świat wykreowany na potrzeby tytułu. Ze względu na samą muzykę bardzo chętnie zagrałbym w kolejną część tej zacnej serii.

Wyróżnienie
[arhnvid youtube=”KR1SvoPhCVg”]

Hotline Miami – Uznałem, iż nie powinienem umieszczać w zestawieniu gier, na potrzeby których nie skomponowano muzyki, lecz dobrano gotowe, obecne już na rynku kawałki. W przeciwnym wypadku do kompilacji miałoby szansę wskoczyć moje osobiste, muzyczne guilty pleasure – Hotline Miami. Począwszy od pierwszego, jaki przyjdzie nam usłyszeć już w menu głównym, każdy następny kawałek fantastycznie potęguje znakomity, szalony klimat w otoczce lat 80. Surrealistyczne utwory autorstwa między innymi M.O.O.N., El Huervo czy Scattle nakręcają do pokonywania kolejnych poziomów i świetnie komponują się z intensywną akcją na ekranie. Miodzio!

KDMentos

1. Assassin’s Creed IV: Black Flag
[arhnvid youtube=”hgmZqd8Fu5s”]

Mój osobisty faworyt. Brian Tyler skomponował utwory idealnie dopasowane do danej sytuacji. W czasie akcji słyszymy dynamiczne, skoczne kawałki, a kiedy spokojnie eksplorujemy dżunglę w poszukiwaniu znajdziek, możemy odetchnąć przy stonowanych, melodyjnych dźwiękach. Przewaga instrumentów smyczkowych doskonale buduje w wyobraźni obraz epoki. Jako wielki fan muzyki z obszaru kultury morskiej nie sposób bym nie wspomniał o mistrzowsko wykonanych szantach. Wciąż bardzo często ich słucham, mimo ukończenia gry kilka miesięcy temu. Ba, czasem odpalam “Black Flag” jedynie w celu pożeglowania po bezkresnych wodach Karaibów w towarzystwie “Spanish Ladies” czy “Drunken Sailor”. Całość, wraz z rozgrywką, tworzy niesamowity klimat, za który to fani kochają dzieła z tej serii.

2. Seria God of War
[arhnvid youtube=”pIeOXBedKIQ”]

Nie miałbym czystego serca, gdybym nie zamieścił tego punktu na mojej liście. Przygody Kratosa zachwycają muzyką niezależnie od części. Gerard Marino wraz z resztą kompozytorów rozpieszczają uszy gracza niesamowicie klimatycznymi produkcjami, tworzącymi idealne tło dla legendy Boga Wojny. Orkiestralne, dynamiczne motywy przeplatane kobiecym śpiewem doskonale przenoszą nasze zmysły do epoki świetności Aten oraz jednocześnie podkreślają niezaprzeczalnie wysokie tempo rozgrywki.

3. Skaut Kwatermaster
[arhnvid youtube=”wnvzQvBkuik”]
Produkcja z czasów, kiedy to wsadzając płytę z grą do magnetofonu, mogliśmy spodziewać się odtworzenia pełnej ścieżki dźwiękowej owego tytułu. W tym przypadku akompaniament co prawda nie oddaje tempa rozgrywki czy ducha epoki, w której toczy się fabuła, jednak idealnie umila czas spędzony przy poznawaniu przygód głównego bohatera. Z uwagi na wiek “Skauta”, nie sposób nie wspomnieć o swojego rodzaju wyjątkowości kompozycji. W tamtych czasach w tle, owszem, pojawiała się muzyka, aczkolwiek zazwyczaj była to jedna, zapętlana w kółko melodia, która często z upływem czasu nudziła, a wręcz irytowała. Tutaj dostajemy zróżnicowane, wpadające w ucho, zależne od lokacji ścieżki. Zadziwiające, jak miło wraca się do nich nawet niemal 19 lat po premierze.

Wyróżnienie
[arhnvid youtube=”9lQTbRY2xWY”]
Heroes of Might and Magic III – Tutaj chyba nikogo nie trzeba przekonywać. Soundtrack wręcz legendarny, znany niemal wszystkim graczom lat 90. Klimatyczne utwory umilające rozbudowę zamków, melodie towarzyszące dziesiątkowaniu kolejnych przeciwników czy muzyka stanowiąca tło przy odkrywaniu mapy wspólnie tworzą majstersztyk, któremu nie dorównała dotychczas żadna następna część serii. Mimo swojej powtarzalności, kompozycje nie nudzą się, a wręcz przeciwnie, zachęcają do kontynuowania rozgrywki.

Kompozytor – Jesper Kyd
[arhnvid youtube=”qfFvOt5GPr8″]
Kompozytor ceniony przeze mnie głównie za świetną, niesamowicie oddającą klimat muzykę do Assassin’s Creed II, Brotherhood oraz Revelations. Przy każdym odtworzeniu tematów przewodnich tych gier moją skórę przechodzą dreszcze, a wyobraźnią wracam na ulice Florencji, Wenecji czy Rzymu, by ponownie spotkać się z Ezio. Niezwykłe dźwięki wraz z pięknym damskim wokalem tworzą mistrzowską syntezę, nadającą tym tytułom unikalny smak, do którego chce się wracać.

ichabod

1. Arcanum
[arhnvid youtube=”ftvpi-6Z6qw”]

Gdy tylko słyszę pierwsze nuty soundtracku do Arcanum, od razu przed oczami stają mi tętniące życiem, zawieszone gdzieś między rewolucją przemysłową a światem fantasy miasta tego nietuzinkowego świata. Niemal natychmiast mam ochotę znów, po raz setny, odpalić ten niedoceniany, zapomniany już chyba trochę tytuł i zwyczajnie chłonąć tę melancholijną atmosferę epoki przemijającej na naszych oczach. Ścieżka dźwiękowa skomponowana przez Bena Houge’a nie tylko w cudowny sposób podkreśla klimat gry i nadaje ton rozgrywce, ale i żyje własnym życiem, zostając w pamięci każdego gracza, któremu było dane odwiedzić świat Arcanum – jestem pewien, że gdy tylko natrafiacie gdzieś na sam tytuł gry ś.p. studia Troika, natychmiast słyszycie w myślach te snujące się leniwie smyczki. Wyjątkowa gra potrzebowała wyjątkowego soundtracku i pan Houge stanął na wysokości zadania.

2. Super Mario Galaxy
[arhnvid youtube=”bcZhJDUFb58″]

Super Mario Galaxy to wielka, kolorowa, międzyplanetarna przygoda. IN SPAAAACE! Nic dziwnego, że tak oryginalne podejście do tematu swojej flagowej serii platformówek doczekało się równie oryginalnego, orkiestrowego soundtracku. I nie muszę chyba mówić, jak istotne jest to, co przygrywa w tle do naszych popisów w przypadku platformerów, gdzie muzyka powinna nadawać odpowiedni rytm poczynaniom gracza i naładować go entuzjazmem, by chciał pokonywać kolejne poziomy. Ścieżka dźwiękowa stworzona na spółkę przez panów Yokotę i Kondo nie tylko sprawdza się genialnie w tej roli, ale dzięki orkiestrowej aranżacji, mamy też poczucie wielkości i monumentalności tego (wszech)świata, a bardzo zróżnicowane utwory sprawiają, że każda galaktyka, jaką razem z Mario odwiedzamy, wydaje się zupełnie inna i wyjątkowa na swój sposób. I pomyśleć, że Mahito Yokota pierwotnie planował oprzeć ten soundtrack na latynoskich rytmach…

3. Chrono Trigger
[arhnvid youtube=”oBCuKqcnyIU”]
Soundtrack do Chrono Trigger jest jedyny w swoim rodzaju – nie da się go prosto zaszufladkować, przypisać do jakichś kategorii ani nawet łatwo opisać. Każdy utwór jest inny, każdy jest perełką sam w sobie, każdy wywołuje ciarki na plecach u wszystkich tych, którzy zakochali się w tej grze (czytaj: mieli okazję zagrać). Yasunori Mitsuda tak bardzo zaangażował się w stworzenie odpowiednio niepowtarzalnej i pobudzającej wyobraźnię muzyki, że sypiał w studio, szukając inspiracji w snach – a na koniec nabawił się wrzodów żołądka i trzeba było wzywać na pomoc weterana, Nobuo Uematsu. Efekt owej kooperacji z konieczności przeszedł jednak do historii, a oprawa dźwiękowa jest wymieniana jako jedna z największych zalet tej wybitnej przecież gry. Powstała ścieżka dźwiękowa tak magiczna, oryginalna i hipnotyczna, że trudno sobie wyobrazić podróżowanie przez czas i ratowanie świata przed Lavosem bez akompaniamentu kompozycji panów Mitsudy i Uematsu.

Wyróżnienie
[arhnvid youtube=”Jux1PCGJb1Y”]
Każda kolejna gra z serii The Legend of Zelda – Seria Legend of Zelda rzadko wypluwa prosto z taśmy produkcyjnej prawdziwy bubel – choć oczywiście fani lubą między sobą dyskutować, czy i która odsłona serii odstaje poziomem od reszty. O ile jednak znajdzie się tu i tam narzekanie na styl graficzny, historię czy projekty dungeonów, tak nigdy nikt nie piśnie nawet słówka o soundtracku – bo ten zawsze stoi na bardzo wysokim poziomie. I ta tradycja trwa do dziś – ostatnia gra z serii, a Link Between Worlds rzutem na taśmę przegrała z pozycjami powyżej, a pewnie gdybym ją jednak umieścił w rankingu, to i tak zżarły by mnie wyrzuty sumienia, czemu ALBW, a nie np. muzyka z Ocarina of Time czy Majora’s Mask (choć w sumie w tym miejscu wstaw dowolny tytuł z serii). Dlatego też to wyróżnienie wędruje dla całej serii Legend of Zelda i kompozytorów muzyki do tych gier – z Kojim Kondo, Ryo Nagamatsu, Kentą Nagatą, Hajime Wakaim, Toru Minegishim i całą resztą niesamowicie utalentowanych ludzi na czele.

Kompozytor – Koji Kondo
Nazwisko tego pana przewinęło się przez powyższy ranking ledwie dwukrotnie, ale wierzcie mi – mógłbym wszystkie te pozycje poświęcić jego pracy i jestem pewien, że nikt nie miałby nic przeciwko. Koji Kondo to bowiem legenda branży, człowiek stojący za tymi wszystkimi uzależniającymi melodyjkami z gier z Mario, od klasycznego Super Mario Bros., po Super Mario 3D Land. To cała gigantyczna biblioteka gier, gdzie muzyka zawsze była wyróżniającym się elementem owych znakomitych tytułów. Idę o zakład, że choćby w tym momencie jesteście w stanie zanucić choć kilka kompozycji pana Kojiego. To także jemu zawdzięczamy np. niepowtarzalny motyw przewodni serii Legend of Zelda. Muszę jeszcze coś dodawać? Koji Kondo już dawno przeszedł do historii, a pewnie i tak jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.


Johnny

1. Shadow of the Colossus
[arhnvid youtube=”-XXprJE2Y_E”]
Kiedy widzę tytuł tej gry, w myślach formułuje mi się automatycznie jedno słowo: “rozmach”. Kierujemy losami małego człowieczka, który w poszukiwaniu lekarstwa na śmierć znalazł się w ogromnej opuszczonej dolinie tylko ze swoim koniem, a jakiś niematerialny byt każe mu pokonać szesnastu kolosów. Czego chcieć więcej? Ano pasującej do ogólnej atmosfery muzyki. Całe szczęście SotC ją ma i potrafi się nią posługiwać. Nie jest wciśnięta na siłę, żeby była, lecz w sposób wzorcowy komplementuje akcje na ekranie. Ten motyw przewodni rozpoczynający się wtedy, kiedy akurat wskoczymy gigantycznemu przeciwnikowi na plecy… ta trochę smutna wręcz melodia odgrywana na zakończenie każdej walki… Cudo!

2. Pierwsze Tomb Raidery
[arhnvid youtube=”kf8ILVWX0LE”]
Czasem milczeniem da się wyrazić więcej niż masą słów. Podobnie jest w przypadku muzyki w pierwszych, tych kanciastych, Tomb Raiderach. Po całkiem przyjemnym motywie muzycznym w menu, od samego początku rozgrywki, kiedy trafiamy do lodowej jaskini, zauważymy zdecydowany brak jakiejkolwiek melodii w tle. Jedynie kroki Lary Croft na śniegu wybijają odbijający się echem rytm. Lecz nie oznacza to, że muzyki nie ma w ogóle. Jest, i to genialnie przemyślana. Przemierzywszy kilka pierwszych korytarzy w opuszczonych od tysięcy lat ruinach, powoli zaczynamy zapominać o niebezpieczeństwie i wtedy właśnie nagle rozpoczyna się dynamiczny utwór. Nim zdążymy się zorientować, dlaczego właściwie gra raczy nas melodią, zauważamy toczący się na nas śmiercionośny głaz lub krwiożerczego niedźwiedzia biegnącego z dużą prędkością. Może i nie będzie to wybitna muzyka zapamiętana przez kolejne pokolenia, ale developerzy umieli świetnie ją spożytkować, a to się chwali.

3. Sonic Adventure 2
[arhnvid youtube=”XmVagnlM-Ys”]
Ten punkt nazwany jest nieco zbyt szumnie, bo interesuje mnie tylko jedna piosenka – “Escape from the City” śpiewana przez Teda Poleya i Tony’ego Harnella. Może i to nie oni odpowiadają za muzykę, lecz coś w ich wykonaniu sprawia, że mógłbym słuchać tego utworu bez przerwy. Rzadko spotyka się w grze kawałek tak dynamiczny, w dodatku z wokalem, ale do Sonika jakoś to pasuje. W końcu kiedy „biegnie się z prędkością dźwięku”, można chyba oczekiwać dobrego kopa w uszach, a ten utwór spełnia swoją rolę znakomicie.

Wyróżnienie
[arhnvid youtube=”mBTSG_Tryhc”]
Gry z serii FIFA – chyba nie trzeba tłumaczyć o co mi chodzi. Wybieramy się ze znajomymi na miasto, gdzieś po drodze leci akurat muzyka z radia. Kończy się hit obecnego lata i zaczyna się utwór niesłyszany przez nikogo z naszego grona od kilku lat. Po dłuższej chwili mocnego wysilania pamięci wszyscy mają już pewność: “To ta piosenka z FIFY 06!” (albo dowolnej innej). Developerzy z EA mają po prostu niezwykły talent do wynajdywania utworów które z pozoru nie zachwycają, ale puszczone setki razy podczas rozgrywek z kumplami zachowują się gdzieś w zakamarkach umysłu już na zawsze. Nieważny jest tytuł, nieważny jest wykonawca, nieważny jest tekst – taka jest właśnie muzyka w FIFIE i chwała jej za to, bo jest o wiele lepsza niż ten gatunkowy miszmasz serwowany co roku przez Konami w PES-ach.

Kompozytor – Al Lowe
[arhnvid youtube=”cpWQNgND_Fg”]
Po co zatrudniać kompozytorów do stworzenia ścieżki dźwiękowej do swojej gry, jeśli można to zrobić samemu? Al Lowe jest osobą, która mogła sobie na to pozwolić. Oprócz tego, że przez szesnaście lat pisał dla Sierra Online scenariusze przygodówek, wymyślał nowe postacie, dowcipkował i programował, to jeszcze dzięki imponującemu wykształceniu muzycznemu był w stanie samemu kontrolować “brzmienie” swoich dzieł. Właśnie podczas jego dwudziestominutowej sesji przy pianinie na kilka dni przed odesłaniem Leisure Suit Larry in the Land of the Lounge Lizards do tłoczni powstał kultowy już motyw muzyczny, który towarzyszy Larry’emu aż do dzisiaj. Warto dodać, że kiedy już przestały go ograniczać takie błahostki jak mała objętość dyskietek, Al chwycił za swój saksofon i odegrał główne partie tego utworu.


Ymir

1. Seria Heroes of Might & Magic
[arhnvid youtube=”C9cqzGmavPc”]
Czy muszę coś jeszcze dodawać? Niesamowity Paul Anthony Romero, twórca stojący za muzyką do wszystkich części Heroes of Might & Magic. To jego dzieła nadają charakteru zamkom i stanowią uzupełnienie batalii rozgrywających się na ekranie. To bez dwóch zdań utwory, które swą kompozycją, rytmem i barwą potrafią opisać każdą nację, wieżę i siedlisko. I choć pewnie znajdą się gdzieś w growym uniwersum lepsze soundtracki, tak ten… Dość powiedzieć, że znam każdy utwór z gier III-V na pamięć. W ciągu lat przesłuchałem ich setki, jeśli nie tysiące razy i nigdy mi się nie znudziły. Wątpię też czy kiedykolwiek miałoby to nastąpć. Na koniec akapitu: Mistrz przy pracy.

2. Deus Ex: Human Revolution
[arhnvid youtube=”U_i8AyS9Hko”]
Z głównym utworem, będącym też motywem przewodnim gry, spotkałem się dużo wcześniej niż dane mi było w nią w ogóle zagrać. ‘Icarus’, który wyszedł spod rąk Michaela McCanna, to arcydzieło. Jak się okazało po pierwszej godzinie grania, reszta ścieżki stoi na równie wysokim poziomie. Spokojnie można je stawiać na równi z muzyką z Mass Effecta. DE:HR stanowi również wzór do naśladowania i dobry punkt odniesienia dla innych gier tego typu posługujących się elektroniczno-ambientowymi brzmieniami.

3. Wiedźmin 1&2
[arhnvid youtube=”g2AKB7g3hr0″]
Czymże byłaby moja lista bez choćby najdrobniejszego odniesienia się do muzyki fantastyczno-folkowej? Gry o Geralcie zawsze był fenomenalne pod tym względem. Wyśmienite utwory skomponowane przez Adama Skorupę i Krzysztofa Wierzynkowicza szlifują ten nietuzinkowy świat Andrzeja Sapkowskiego. Tutaj zarówno karczemne przygrywki, jak i odpowiednio pompatyczne, agresywne symfonie są zrobione perfekcyjnie. Nieraz już do nich wracałem i nie raz jeszcze wrócę. A trzecia część już wkrótce!

Wyróżnienie

Prawdę powiedziawszy sam nieco zapędziłem się w kozi róg, ustalając ten temat, bo widzicie, gdy już zacznie się pisać, ciężko poprzestać na wymienianiu kolejnych tytułów w dziedzinie muzycznej. Pod tym względem gry wcale nie odstają od filmów. Na jedno z miejsc wybrałem Deus Exa jako przedstawiciela muzyki elektronicznej w tym zestawieniu, ale do listy tego gatunku chciałbym dołączyć niemniej znakomite tytuły; Hotline Miami, Frozen Synapse, Risk of Rain czy FTL. Osobiście, choć nie jestem wielkim fanem sci-fi, tak futurystyczne soundtracki zawsze mi się podobały. Na koniec chciałem również pogratulować ekipie składającej utwory do stacji radiowych w serii GTA. Pod tym względem ta seria to jak dzieła Tarantino.

Kompozytor – Jack Wall
[arhnvid youtube=”aXCM0lZxh4U”]
Zdecydowanie zasługuje na wzmiankę w tej topce, bo choć znam go tylko z trzech tytułów, to są one na tyle różne i niesamowite, że pominięcie ich byłoby grzechem. Mowa tu o Mass Effectach i Jade Empire. Do tej pory nieraz słucham elektronicznego i pompatycznego utworu odtwarzanego podczas “misji samobójczej” bądź też sielskich kompozycji rodem z Dalekiego Wschodu. To niesamowite w jaki sposób udało mu się stworzyć klimat w tych produkcjach ze stajni BioWare. Napięcie, dramatyzm, melancholia czy tajemniczość. Wszystko to można znaleźć pośród tych niespełna trzydziestu utworów tworzących jedne z najlepszych soundtracków growych, których dane mi było w życiu słuchać.


Insajd

1. FTL: Faster Than Light
[arhnvid youtube=”RrlDHOkKNtA”]

Długo zastanawiałem się nad tym, czy tej właśnie grze przydzielić najwyższe miejsce. Istnieje bowiem spore prawdopodobieństwo, że spędzając przy niej sporo czasu, oceniam ją zbyt łagodnie. Być może po jakimś czasie, kiedy emocje opadną, a ja zajmę się czymś innym, to ta topka wyglądałaby inaczej, ale w tym momencie nie potrafię postawić na tej pozycji czegoś innego. FTL ma po prostu piękny soundtrack. Zaledwie pierwsze dźwięki, zaraz po włączeniu gry, sugerują mi, że nie minie chwila, a znowu wciągnę się w ten wspaniały świat kosmicznych wędrówek. Każda pozycja z tego zestawu niesamowicie buduje atmosferę przemierzania wielkich galaktyk, pełnych zagadek i niebezpieczeństw. Enigmatyczne wręcz utwory niezwykle oddziałują na moją wyobraźnię, a w głowie mimowolnie tworzą się obrazy, jakich nie mogłaby pokazać najlepsza nawet oprawa graficzna. To jeden z tych soundtracków, które na długo zapadają w pamięć i dają o sobie znać sporo po zakończeniu zabawy.

2. Planescape: Torment
[arhnvid youtube=”tUt84LyH2JI”]

Torment to chyba moja ulubiona gra RPG, a cenię ją za wiele czynników. Genialny wątek fabularny, świetnie napisane, żywe postacie oraz świat przedstawiony to niewątpliwie jedne z bardziej istotnych, ale czymże byłby dobry tytuł fabularny bez odpowiedniej muzyki? Na szczęście stworzona przez Marka Morgana ścieżka dźwiękowa radzi sobie wybornie i nawet długo po ukończeniu zabawy w głowie rozbrzmiewają mi co bardziej charakterystyczne utwory. Atmosferę tajemnicy, zapomnienia i nieokreślonego niepokoju zbudowano właśnie głównie przez te niezwykłe melodie składające się na soundtrack produkcji. Zawsze wywoływały u mnie wrażenie czegoś nieodkrytego, schowanego w mrocznym cieniu niewypowiedzianych sekretów, które nigdy nie zostaną ujawnione graczom.

3. Rayman Legends
[arhnvid youtube=”xRTIr8ek7eM”]

Po bardzo dobrym Rayman Origins moje oczekiwania wobec Legends były spore, ale jednocześnie mocno wierzyłem w to, że i kolejna część tej cenionej platformówki da sobie radę. Nie pomyliłem się. Dostałem jeszcze więcej jeszcze pyszniejszej zabawy, a tym, co okazało się najlepszym elementem nowej odsłony przygód Raymana, to poziomy muzyczne. Te świetnie zaprojektowane lokacje przechodziłem raz za razem, wielokrotnie powtarzając każdą z nich. Sukces tychże tytuł zawdzięcza jednak przede wszystkim bajecznej ścieżce dźwiękowej, którą mogę określić mianem głównego elementu podbijającego serca użytkowników. Niezwykłe kompozycje oraz aranżacje znanych piosenek, wykorzystujące różne gatunki muzyczne, wypełnione były charakterystycznymi dla serii odzywkami pokręconych przeciwników i różnorodnych instrumentów, nadających całości wyjątkowego smaku. Jak bowiem nie kochać Eye of the Tiger granego na grzebieniu?

Wyróżnienie
[arhnvid youtube=”rvkjmnRRcG4″]

The Elder Scrolls III: Morrowind – Ta kategoria winna być zarezerwowana na element, który wybija się czymś spośród tłumu podobnych, a z różnych względów nie został umieszczony na powyższej liście. Dlaczego więc Morrowind? Kto grał, ten wie zapewne, że tytuł oferuje muzykę bardzo dobrą i tak charakterystyczną, że ciężko w tym momencie nie słyszeć gdzieś w odmętach umysłu lekkiego utworu otwierającego owe dzieło. To jednak, czym jeszcze chlubić się może ta produkcja w kwestii udźwiękowienia, to dobór głosu, jakim na prawo i lewo rzucają swoje kwestie Dunmerzy. Gracze zapamiętują postacie po ich wyglądzie, zachowaniu i wydarzeniach, w jakich brały udział, a w przypadku mrocznych elfów z Vvanderfell do wyliczanki dorzucam też niesamowity głos, jakim je obdarzono. Nic tak nie podkreśla wyniosłości, dumy i niechęci do obcych, jak niezwykły voice acting Jeffa Bakera, który wcielił się w męskich przedstawicieli tej starożytnej rasy. We are watching you, scum!

Kompozytor: Twórcy muzyki do gier Nintendo
[arhnvid youtube=”D4rocqojewM”]

W tym miejscu powinienem wskazać jednego, ulubionego autora, ale zwyczajnie nie potrafię. Gdybym zmusił się do tego, wybór byłby prawdopodobnie sztuczny, a przecież nie o to chodzi. Padło więc na bardziej ogólny typ, ale postawienie na gry Nintendo to niezwykle celny strzał. Wszakże kto nie zna głównego motywu z The Legend of Zelda, nie potrafi zanucić ścieżki z pierwszego poziomu Super Mario Bros. albo nie kojarzy muzyki granej na cmentarzysku Pokemonów? Sama popularność to jednak nic, bo tu w parze z nią idzie też piękno każdego z utworów. Kolejne odsłony cykli przynoszą zresztą następne, wspaniałe soundtracki, w większości godne swych poprzedników. Zdarzają się tu wprawdzie pewnie niechlubne wyjątki (patrzę na was, Ruby i Sapphire), ale nie ma sensu rozdrapywać starych ran. Nintendo jest też bardzo oszczędne we wprowadzaniu jakichkolwiek zmian, dlatego raz przyzwyczajeni do danej muzyki gracze przyjmowali kolejne jej dawki z otwartymi ramionami. I chociaż można w pewnych względach narzekać na taką hermetyczną strategię japońskiego giganta, tak w kwestii doboru soundtracków prawie że nie mogę powiedzieć złego słowa.

Statystyki:

Wśród 18 wymienionych przez naszą redakcję gier znalazły się:

  • 3 gry indie
  • 4 gry science fiction
  • 2 razy Heroes 3 i Mass Effect
  • 5 razy gry i ludzie powiązani z Nintendo (4 z nich od ichaboda) i tylko 1 gra od Segi
  • oraz FIFA

Korekta: Viatoro

Student filologii angielskiej z Krakowa. Przez 19 lat mieszkał w Nowej Hucie skąd wyniósł zarówno masę równie ciekawych i przerażających historii jak i kilka nieprzyjemnych nałogów, z których najlżejszym jest kawa. Miłośnik amerykańskich i brytyjskich seriali oraz filmów z pięknymi zdjęciami. Ma ambitne plany zostać kierowcą ciężarówek, lub lokomotyw na uchodźstwie w UK.

1 komentarz

  1. Ymir

    AC II I Rayman najlepsze!

    Odpowiedź

Zostaw odpowiedź

Konkurs: Komentarz Miesiąca!
Zostaw komentarz pod dowolnym postem arhn.eu i weź udział w konkursie! Najlepszy komentarz lipca nagrodzony zostanie kartą do przechwytywania obrazu Live Gamer Portable Lite ufundowaną przez firmę AverMedia!
[Szczegóły i regulamin konkursu.]

Twój adres email nie zostanie upubliczniony. Wymagane pola oznaczone są *

Dozwolone są te tagi HTML i atrybuty: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>