Invisible Inc. – Zapowiedź

Klei Entertaiment – studio które dostarczyło takich indyczych majstersztyków jak Shank, Don’t Starve czy Mark of the Ninja. Tytuły te charakteryzują się specyficzną, ręcznie rysowaną, komiksową oprawą oraz solidnie wykonanym gameplayem z oryginalnymi pomysłami. Nie inaczej jest z Invisible Incorporated, najnowszym produktem tej firmy, wciąż będącym w fazie produkcji.

Domyślnie, dane nam będzie wcielić się nie w jedną, a dwie postacie równocześnie (z kilku dostępnych). Każda z nich ma jednak wspólny mianownik w formie zawodu jaki wykonują, Będziemy bowiem kierować poczynaniami szpiegów infiltrujących siedziby wielkich korporacyjnych molochów w celu wykradnięcia ważnych danych bądź odbicia sojusznika z więzienia. Wszystko to podane zostało w formie turowej gry taktycznej mechaniką przypominającej np. X-COM w mniejszej skali.

Invisible Inc

Na tę chwilę próżno szukać tu historii, jako że gra stylizowana jest na roguelike’a z losowo generowanymi planszami i permanentną śmiercią, która spowoduje zaczynanie gry od nowa. Zadania, choć poprzedzone krótką odprawą, nie ujawniają specjalnie czegokolwiek, co miałoby większe znaczenie fabularne. Zaczynamy od wyboru specjalizacji i pary bohaterów stylizowanych na detektywów z filmów sensacyjnych i noir z lat 60. Po takim wstępie przechodzimy dalej, na mapę świata, skąd wybieramy jedną z kilku misji. Do każdego miejsca trzeba jednak dotrzeć, co pochłania nasz czas, a zważywszy na to, iż na wszystko mamy 72 godziny, musimy wybierać mądrze, by ugrać jak najwięcej.

Gdy już dolecimy do celu, naszym zadaniem stanie się tak naprawdę… dotarcie do windy żywym. Samo to nie jest trudne, ale chcąc uzyskać jakiekolwiek punkty, przeliczane potem na walutę, dane nam będzie przeszukiwać każde pomieszczenie na piętrze, by zebrać łup. Zarówno ten, który jest naszym głównym celem, jak i poboczny, czyli pieniądze, broń i augmentacje. Choć na wykorzystanie swojej tury mamy nielimitowany czas, tak po każdych pięciu wzrośnie poziom alarmu. Oznacza to, że pojawi się nie tylko więcej patrolujących strażników, ale również włączonych, nieaktywnych wcześniej kamer. Takich stopni jest siedem i o ile na pierwszych trzech można się czuć jak u siebie, tak kolejne faktycznie wymagają przemyślanych decyzji. Gra bardzo szybko nauczy nas zamykania za sobą drzwi i nie wykonywania ruchów zbyt pochopnie. Tym bardziej, iż nie ma tu jakiegokolwiek sposobu, by cofnąć wykonany ruch, a szkoda, bo możliwość zrobienia tego choć raz na poziom byłaby mile widziana. Zwłaszcza, że omyłkowe kliknięcia zdarzały mi się stosunkowo często. Gdy jednak zostaniemy zauważeni, wciąż możemy uciec za róg i przygotować zasadzkę w postaci władowania oponentowi paralizatora pod żebra. Da nam to spokój na kilka tur i możliwość ucieczki.

Invisible Inc

Poza działającym tylko na odległość jednej kratki. Zawsze możemy się zaopatrzyć w taser, ostrą amunicję czy bonus do usypiania dający nam pięć tur spokoju więcej. Jeżeli zaś skrewimy i któryś z agentów padnie nieprzytomny, będziemy mogli go ocucić z pomocą strzykawki. Ma to oczywiście swoją cenę oraz kilkuturowy cooldown. Jeżeli jednak wszystko odpowiednio przemyślimy, nie będziemy musieli używać większości z tych rzeczy, przekradając się za plecami wrogów. Gra hojnie nagradza za szybkie i możliwie jak najcichsze przejście etapu, obdarowując nas całkiem niezłą sumą pieniędzy.

Ale, ale, walutę możemy pozyskać przecież z sejfów i kieszeni pracowników budynku. I choć to drugie wymaga od nas tylko ogłuszenia czy umiejętności kradzieży, tak by dostać się do sejfów musimy owe nie tylko wcześniej otworzyć, ale i dezaktywować otaczające je kamery i wieżyczki. Nasza agencja przygotowała nas także do tego, gdyż już od początku dostajemy możliwość hakowania. Do wykonania tej czynności potrzebne nam będzie przejście w specjalny tryb. Podświetli on wszystkie urządzenia elektroniczne znajdujące się w już odkrytych pomieszczeniach. Teraz wystarczy tylko kliknąć na urządzenie raz czy dwa (zależnie od wartości, na późniejszych etapach może być nieco większa) i voila, gotowe. Pochłonie to część z dwudziestu dostępnych na starcie punktów akcji, ale i te można odnowić, włamując się już ręcznie do jednej z paru konsol rozstawionych na piętrze. Umiejętności dostępne w grze są póki co tylko cztery, część wyłącza zabezpieczenia natychmiastowo, inne robią to stopniowo, zmniejszając ich poziom o jeden z każdą kolejną turą (kosztując przy tym mniej PA), a jeszcze inna doda nam po punkcie akcji co kolejkę. Im dalej w las, tym więcej drzew, dlatego też w późniejszych misjach część sprzętów chronionych będzie dodatkową blokadą i gdy tylko spróbujemy je zhakować, odblokują jedną z kilku kar, jak np. zwiększenie poziomu alarmu czy zabezpieczeń o jeden.

Invisible Inc

Po każdej udanej infiltracji możemy zakupić zwiększenie jednej z czterech umiejętności, co powieli liczbę punktów ruchu dostępnych do wykonania albo umożliwi nam na bardziej złożone niszczenie systemów alarmowych. Wszystko zaprojektowano dość kompleksowo, ale w żadnym momencie nie byłem zagubiony, ani nie czułem, by gra postępowała nieuczciwie wobec mnie. Sterowanie, jest proste i, w dużym uproszczeniu , oparte o jeden klawisz, a wszelkie błędy są spowodowane raczej moim roztrzepaniem niż bugami (tych w grze nie uświadczyłem). W lawirowaniu po pomieszczeniach pomaga oprawa graficzna. Ta jest utrzymana w niebiesko–brązowej tonacji i przeniesiona w trójwymiar. Mimo to nie wyzbyto się charakterystycznej kreski, dzięki czemu wygląda to schludnie i przywodzi na myśl od niedawna wypuszczane figurki z serii Disney Infinite. By się nie pogubić odpuszczono szczegółowość modeli czy animacji, ale w ostatecznym rozrachunku wizualnie gra podobała mi się tak jak wszystkie inne od tego studia, czyli bardzo.

Jeżeli już do czegoś miałbym się przyczepić, to do AI strażników. Jest mocno przewidywalne nawet na trudnym poziomie trudności. Nietrudno ich oszukać. Raz udało mi się nawet na szóstym poziomie alarmu wywieść w pole piątkę goniących mnie stróży, ocucić partnera, pozyskać dane i uciec do windy. To samo tyczy się ich pola widzenia. Rozumiem, że nie można zrobić gry zbyt trudną, z drugiej strony wygląda to śmiesznie, gdy stojąc jedną kratkę w bok od nich, ci dalej mnie nie widzą. Rozwiązać by to mogło chociażby wprowadzenie rozglądania się przez nich w niewielkim stopniu, no ale to można spokojnie dopracować przed premierą. Tym bardziej patrząc na to, jaki postęp wykonali twórcy w ciągu roku, jestem dobrej myśli. Invisible Inc. to bowiem świetny indyk już teraz. Jestem przekonany, iż tytuł ten po premierze będzie hitem na miarę innych gier tego studia. Zapewnił mi on wszak solidne 8 godzin rozgrywki i niewątpliwie zapewni mi jeszcze drugie tyle.

Student filologii angielskiej z Krakowa. Przez 19 lat mieszkał w Nowej Hucie skąd wyniósł zarówno masę równie ciekawych i przerażających historii jak i kilka nieprzyjemnych nałogów, z których najlżejszym jest kawa. Miłośnik amerykańskich i brytyjskich seriali oraz filmów z pięknymi zdjęciami. Ma ambitne plany zostać kierowcą ciężarówek, lub lokomotyw na uchodźstwie w UK.

Lost Password

Zaloguj się na arhn.eu