Wormsopis, moja robacza historia

Dziś bardzo osobiście o jednej z mojej ulubionych serii wszech czasów. „Wormsy” umilały mi deszczowe popołudnia i nudne posiedzenia w szkolnej świetlicy, a moim wielkim marzeniem było zawsze odwiedzić siedzibę Team 17. Jeśli materiał ten spotka się z waszą aprobatą i zgromadzi dość wyświetleń, podeślę go do autorów Wormsów. Kto wie, może pozwolą mi wpaść do ich siedziby i nakręcić jakiś interesujący materiał o idolach mojego dzieciństwa!

not this guy again. oh god how did this get here i am not good with computer.

  • MartiusR

    Historia szkolna z WWP po prostu niesamowita. Szczególnie, że to klimat realiów lat 90-tych/początku „dwutysięcznych”, kiedy „świat dorosłych” właściwie w ogóle nie miał pojęcia, o co biega z tymi grami… (tak, były jakieś czasopisma pokroju TS czy SS, potem CDA, Gambler, KŚ Gry, Play, Click, Reset…ale mówię o naszym najbliższym „otoczeniu” – rodzice, nauczyciele itd) Ja też pamiętam ten boom na Wormsy, aczkolwiek nigdy jakimś wielkim pasjonatem nie byłem – no ok, skłamałbym, gdybym powiedział, że jest ta seria zła lub nie spodobała mi się, ale też specjalnie mnie nie porwała. Swoją drogą – chyba ostatnimi czasy aż tak źle z nią nie jest, bo po tych wszystkich Wormsach 3D/Forts/Ultimate Mayhem wyszło Worms Revolution, które trochę odświeżyło rozgrywkę kilkoma niezłymi pomysłami (nowa rola wody i fizyka cieczy, czy trochę w mniejszym stopniu klasy robali). W sumie na dzisiaj mogę powiedziec,że przestała mnie ta seria w ogóle kręcić. O ile do Jazza Jackrabbita (2) czy do Heroesów (szczególnie do niesłusznie oczernianej czwórki) i masy mniej lub bardziej znanych tytułów lubię czasem wrócić, to Wormsy jakoś straciły swój czar.

  • Neisan

    Ciekawy materiał, Archonie. Moja przygoda z Wormsami zaczęła się, gdy u kolegi zagrałem w którąś część (nie pamiętam która to była) na konsoli PlayStation. Gra bardzo mi się spodobała. Moje pierwsze Wormsy, które miałem to Worms World Party na pleja kupione wtedy w Empiku. Ile ja godzin przy nich spędziłem! Ostatnio znowu zagrywam w WWP na konsoli i bawię się równie dobrze, co lata temu. W Worms 3D grałem, ale nie przypadły mi do gustu… I tak jak Archon zraziłem się do nowszych części.

  • aku1983

    też tak miałem 🙂 ech wspomnienia

  • SweetSombrero

    Heh. Twój zeszyt, Archonie, przypomniał mi moje własne Command&Conquer z jednostkami narysowanymi na kwadratowych kartonikach oraz planszową wersję Heroes’ów. Brak komputera wyzwalał ogromne zasoby kreatywności 🙂

  • SebastianL92

    Zadziwiłeś mnie, nie spodziewałem się tego typu materiału na samym arhn. Wydawało mi się, że właśnie dla takich rzeczy założyłeś oddzielny blog, na którym zresztą też zdążyłeś się pochwalić robalowymi bazgrołami :D.

    Co do samych robalów, z dwuwymiarowych najlepiej wspominam tylko dwójkę. Być może dlatego, bo to była moja pierwsza część z którą miałem styczność. Armageddona pamiętam jeszcze z CD-Action, ale pamietam też że były jakieś problemy z językiem polskim (chyba w ogóle go nie było) i ostatecznie chyba wcale go nie kupiłem. O World Party tylko coś tam słyszałem. U nas boom na robale był niewielki, jako że jednak jestem trochę młodszy to później się tym interesowaliśmy z kumplami, kiedy moda już mijała, a niedługo potem pojawiły się Worms 3D. I ze wszystkich gier to ona była dla mnie numerem jeden i przez sentyment nadal jest. Gra była prezentem na Przejście w trzeci wymiar było dla mnie (prawie) bezbolesne. Całkiem możliwe, że to przez demo, dołączone do którejś z gazet. Graliśmy w to z kumplami i z braciakami długie godziny (tak jak ty w demo dwójki :D), a sam to prawie bez przerwy młóciłem, między jednym Raymanem a drugim. A demkiem Sonic Heroes :D.

    Swoją drogą to były fajne czasy, w demówki można było grać godzinami i z kumplami i wszyscy się świetnie bawili.

    Worms 3D wymaksowałem w każdy możliwy sposób, w potyczkach z komputerem się nieźle nudziłem (trzy drużyny kontra moja jedna), a i żywi kumple nie stanowili wyzwania. Niestety, były to czasy gdzie internet był tylko legendą, więc nie wchodziła w grę żaden pojedynek przez sieć. Uwielbiałem wszystkie następne części w trójwymiarze, a nikt nie był w stanie mnie w nich pokonać. Byłem taki dumny, wymasterowałem swoje właśnie techniki, sposoby celowania, które do dzisiaj wspominam z łezką w oku. Nie było dla mnie problemem trafić innego robala z drugiego końca mapy. Worms Forts dodało dodatkowej strategicznej nuty dzięki budowaniu wież, cytadel, itp, stąd było dla mnie jakoś wyjątkowo trudne. Z tego co pamiętam to i przerywniki były jakoś wyjątkowo brutalne jak na robale i niespecjalnie mi się to podobało. Natomiast Worms 4 to już było to samo co 3D, więc miłość odżyła.

    Dzisiaj jest masa niewypałów, chociaż uważam, że takie Worms Reloaded jest udanym powrotem do korzeni, a na pewno bardziej niż te nowsze z klasami robali.

    Wczoraj wspominałem Raymana, dzisiaj robale. To był dobry weekend.

  • one_worm

    W sumie to niewiele osób chyba o tym wie- ale jeśli w worms armageddon ukończy się te próby na złoty medal można odblokować ulepszenia i np super-owca zamienia się w aqua owcę 😉

  • Rafał Giernacki

    Ja zagrywałem się w WWP na Playstation, a w Under Siege na komputerze i są to dwie najlepsze części cyklu. Pozdrawiam.

  • LipanekPL

    Ja sie z tobą trochę nie zgodzę moim zdaniem Moją ulubioną czescią były 3d Już mówię czemu. zawsze z kolegami po lekcjach u mnie graliśmy bo mój komputer u ciągał (jako jedyny). Tyle co mam z nim wspomnien to chyba nie zlicze.

    • Dark_Archon

      Dzięki za komentarz – to pewnie ta różnica pokoleń o której wspomniałem w materiale. Młodsi gracze, bez bagażu wspomnień i doświadczeń z poprzednimi odsłonami na pewno odbierali Worms 3D dużo bardziej pozytywnie niż ja. 🙂

  • PanRobal

    Archon, ciekawi mnie jedna rzecz, a mianowicie gry, o których nie wspomniałeś w tym filmie – ostatnie Worms Revolution, Worms Clan Wars oraz konsolowe Battlegrounds. Te części robali zostały wydane właśnie po powrocie Andy’ego Davidsona w 2012 roku do T17. Mają atrakcyjną oprawę graficzną 2.5D, wiele nowości typu spływająca woda (która wygląda jak niebieskie glutki, przy okazji), ruchome obiekty mające swoje właściwości oraz tryb zagadek, bardzo wciągający zresztą. Aha, i jeszcze jedna olbrzymia nowość – klasy robali (za pierwszym razem brzmi strasznie, wiem). Myślę, że ciekawy powrót do korzeni serii z wieloma nowościami. Miałeś z tymi częściami jakąkolwiek styczność?

    • Dudi Doo

      Jeszcze były Wormsy na Facebooku.
      Ale tylko rok i to w fazie beta (potrzebne były zaproszenia) a potem skasowali projekt.
      Oprócz tego Worms 2 Armageddon i Worms 3 na urządzenia mobilne 😛

      • PanRobal

        W sumie Worms 3 to takie Worms Revolution, tyle że w 2D i bez właściwości obiektów i nowych cieczy.

  • Darkness

    Pamiętam jak zawsze po szkole z kumplami to pogrywaliśmy i robiliśmy wszystkie misje na złoty medal xd

  • Darkness

    Pamiętam jak zawsze po szkole z kumplami w to pogrywaliśmy i robiliśmy wszystkie misje na złoty medal xd

  • generface90

    Pierwsze Wormsy w jakie grałem to była jakaś wersja w 3D niestety nie pamiętam jaka. Grało się w niej różnymi cywilizacjami (Egipcjanie, Rzymianie, itp.). Jeśli ktoś pamięta tę część to proszę o pomoc. Ostatnio z kolegą kupiliśmy Worms Armagedon i świetnie się bawimy. Patrząc na te obie gry (bo tylko z nimi miałem styczność) wolę wersje 2D.

    • SpoXeT

      Z pewnością to było Worms Forts: Oblężenie. To ta część Wormsów, w której naszym zadaniem było budowanie tytułowych fortów i atakowanie drużyny przeciwnej lub ich cytadeli. Na pewno to ta część, o której wspomniałeś.

  • MrChrupek

    Ja osobiście bardziej wole trójwymiarowe Wormsy, głównie ze względu na kampanie które według mnie jest o wiele ciekawsze niż w dwuwymiarowych odsłonach, jednak jeśli chodzi o tryb wieloosobowy to na trym polu o wiele lepiej wypadają dwuwymiarowe Wormsy.

Lost Password

Zaloguj się na arhn.eu