No Man’s Sky – recenzja

Jedna z najgłośniejszych premier tego roku. No Man’s Sky to „symulator” galaktyki w której jako samotny pilot fruwamy od planety do planety odkrywając życie, wydobywając minerały i walcząc o przetrwanie. Tytuł stał się bardzo kontrowersyjny, gdy w premierę okazało się, że wiele reklamowanych w trakcie produkcji elementów nie trafiło ostatecznie do końcowego produktu. Czy w takiej formie „Niebo Niczyje” jest nadal godne polecenia?

not this guy again. oh god how did this get here i am not good with computer.

  • MadCrevan

    Dowodem na to jak kontrowersyjna jest to gra jest chyba fakt, że pierwszy raz trudno mi się zgodzić z Twoją opinią. Wideo i jego podsumowanie jak zwykle w punkt – tu nie mam nic do zarzucenia ale fragment „..jeszcze inni czepiają się nieznaczących detali w poszukiwaniu internetowej walidacji” jest troszkę na wyrost 🙂 Czy można nazwać „czepianiem się” podsumowanie deklaracji, a nawet demonstracji twórców które być może zadecydowały o pre-orderze, a ostatecznie obiecane mechaniki nie trafiły w żadnej formie do produktu końcowego?

    Nie zrozum mnie źle – to świetna gra ale padła ofiarą własnego marketingu i z braku lepszego słowa… kłamstw deweloperów. To świetna gra ale obiecano w niej dużo więcej i część ludzi słusznie czuje się zawiedziona.

    • Dark_Archon

      Primo: czepianiem się nazywam czepianie się nieznaczących szczegółów, nie każdej krytyki gry. Specjalnie nawet oddzieliłem to w recenzji jako trzecią grupę komentujących poza tymi, którzy grę lubią i którzy mają jej sporo do zarzucenia.

      Secundo: Problem ten dotyczy praktycznie każdej współczesnej produkcji, gdzie rozgrywka z „reveal trailerów” w niczym nie pokrywa się z tym co trafia do ostatecznego produktu. Wyciąganie wywiadów i gameplayów z czasów wczesnej alfy i pokrywanie ich z finalnym produktem to słaba zagrywka, która mogłaby w ten sam sposób pogrzebać prawie każdą dużą grę. Wyciąganie No Man’s Sky przed szereg jest zwykłą sieciową nagonką. Tym bardziej, gdy dotyczy rzeczy tak nieznaczących jak „niemożność zobaczenia innego gracza na powierzchni tej samej planety raz na 100 godzin gry”. Albo ekstrapoluje jakiś widowiskowy fragment zwiastuna z umyślnie dobranym najgorszym fragmentem ostatecznego produktu.

      Jaka jest różnica między Watch Dogs, które zostało zgnojone przez internautów a Rainbow Six: Siege, które nie wygląda ani trochę jak wczesne zwiastuny i obietnice, a nikt na nim psów nie wiesza?

      Tylko i wyłącznie taka, że nie nakręcono wokół niego sztucznej afery. Posunąłbym się nawet do stwierdzenia, że dlatego, że Siege to niewymagająca strzelanka, więc tym samym pieniaczom zwyczajnie się spodobała. Mimo tego, że w przeciwnym wypadku mieliby co do niej identyczne zarzuty, ale skoro im się podoba, to co tam że na każdym kroku ich okłamywano.

      Albo The Division? Gdzie jest nagonka na tę grę od wielkiego wydawcy, gdzie obiecywano graczom gruszki na wierzbie, rewolucję i grafikę z kosmosu? Gdzie tu „podsumowania deklaracji” i wielkie sieciowe oburzenie? Nie ma?

      Więc jak można nie mówić w tym wypadku o sieciowej nagonce i darciu szat dla tak zwanej „atencji”?

      Tak ten problem widzę ja i oczywiście, jest to zwyczajnie moja opinia, a nie fakt. 🙂

      Ostatecznie moją pracą, jako recenzenta jest ocenić jakość finalnego produktu, nie jego reklam.

      • MadCrevan

        Wybacz jeśli mój wpis zabrzmiał jak podważenie Twojego zdania – nie miałem takiej intencji i Twoją recenzje finalnego produktu jak najbardziej popieram.

        Sam świetnie sie bawie przemierzając po kawałku wszechświat, odkrywając w sobie kosmicznego włóczykija.

        Chciałem tylko zwrócić uwagę na zacytowany przeze mnie fragment, bo subiektywnie (i przy udziale emocji jak to zwykle w internecie bywa) jestem w stanie zrozumieć osoby zawiedzione tym czego nie dostały. Absurdalne ale NMS obrywa się za to czym nie jest a nie za to czym jest, co zauważyłeś i pośpiesznie wytłumaczyłeś w materiale.

        Co do wymienionych gier masz w zupełności racje ale co do The Division mała aferka była, a w ciągu kilku miesięcy świat obiegła informacja o utracie ok. 93% graczy co chyba jest ciosem i praktyczną nagonką samą w sobie.

        Internet tak już działa, że najgłośniej opinię wyrażają osoby które podchodzą do tematu najbardziej emocjonalnie – oczywiście nie musimy tego akceptować ale tak niestety jest. I nakręcono (moim zdaniem niesłusznie) wojne między ludźmi bezkrytycznie lubiącymi tą grę i tymi którzy często bezpodstawnie ją krytykowali. Całkowito pominięto najprawdopodobniej największą pulę graczy którzy nie przeglądali zbyt wielu materiałów i cieszą się grą jednocześnie dostrzegając uczciwie jej wady.

        • Dark_Archon

          Haha, przepraszam że zabrzmiałem tak „groźnie”! Nie miałem tego na celu. Oczywiście, rozumiem Twoją argumentację i w pełni się z nią zgadzam.

Lost Password

Zaloguj się na arhn.eu