Gorący temat: Oculus Rift i Facebook

W ostatnich dniach świat obiegła informacja o przejęciu producenta zestawu wirtualnej rzeczywistości Oculus Rift przez Facebooka. Kwota transakcji opiewała na niebagatelne 2 miliardy dolarów. Tyle otrzymali założyciele Oculus VR w postaci akcji portalu oraz gotówki w zamian za przekazanie swego dziecka w ręce największego serwisu społecznościowego.

Nie jest źle?

Rozpocznijmy optymistycznie – istnieje wiele osób zadowolonych z mariażu. Komentarze wskazują na to, że przejęcie producenta gogli przez rynkowego giganta może sprawić, iż urządzenie będzie mogło łatwiej, taniej i szybciej zadebiutować na rynku. Firma może także zapewnić lepsze wsparcie dla zestawu, udostępniając więcej materiałów dla niego przeznaczonych. Teoretycznie, możliwe staje się także użycie bardziej zaawansowanych technologii w końcowym produkcie. Pewne jest też, że Oculus Rift zyska nowe (niekoniecznie atrakcyjne z punktu widzenia gracza) funkcjonalności. Nie można oczywiście zapomnieć o okazałym logo portalu społecznościowego, które ma pojawić się na okularach.

Zadowolony użytkownik

Pracownicy Oculus VR również są pozytywnie nastawieni do decyzji (trudno im się dziwić) i wierzą, że dzięki wsparciu zespołu Facebooka będą mogli stworzyć jeszcze doskonalsze produkty. W oficjalnym stanowisku firmy czytamy, że „Facebook rozumie potencjał, jaki stwarza wirtualna rzeczywistość, a jego zespół ma bardzo podobną wizję wykorzystania produktu: zmianę sposobu, w jaki się uczymy, dzielimy informacjami, gramy i komunikujemy.”

Druga strona medalu

Niestety, Facebook znany jest z podejmowania dość kontrowersyjnych decyzji oraz wprowadzania zmian w przejmowanych przez siebie usługach i produktach. Nie zawsze wychodzi im to na dobre. Przykładowo, zmiany w popularnym Instagramie odbiły się tak głośnym echem, że pod presją użytkowników część z nich musiała zostać radykalnie zrewidowana.

Jeden z negatywnych komentarzy

Wielu użytkowników serwisu Kickstarter, którzy wspomogli projekt, czuje się zwyczajnie oszukanych przez założycieli Oculus VR. Nie milkną głosy domagające się zwrotu pieniędzy, którymi wsparto produkt, oczywiście z nawiązką proporcjonalną do kwoty transakcji z Facebookiem. Niezadowoleni argumentują swój punkt widzenia tym, że wspierali niezależny produkt, a nie komercyjne przedsięwzięcie serwisu społecznościowego. Jeden z użytkowników twierdzi, że przejęcie nadszarpnęło nie tylko reputację firmy, ale całej idei crowdfundingu. Inni martwią się po prostu o przyszłość produktu, do którego dołożyli swoją cegiełkę.

Niezadowolony użytkownik Kickstartera.

Markus Persson – znany szerzej jako Notch, stwierdził, że nie zamierza współpracować z Facebookiem i zrezygnował z rozwoju planowanej wersji Minecrafta dedykowanej dla zestawu wirtualnej rzeczywistości. Notch tłumaczy swoją decyzję mówiąc, że chciałby się skupić bezpośrednio na grach, a nie na projektach społecznościowych. Poza tym, według twórcy Minecrafta, motywy działania Facebooka często są zmienne i niejasne – nie istnieje nic, co mogłoby zwiększyć jego zaufanie do portalu, co wydaje mu się nieco przerażające. Jest jednak w dalszym ciągu pozytywnie nastawiony do idei wirtualnej rzeczywistości i chce być jej częścią oraz pomóc w jej rozwoju.

Imperium kontratakuje

Od jakiegoś czasu w sieci krążyły plotki o pracach Sony nad konkurencyjnym produktem. Kilka dni temu firma potwierdziła spekulacje oraz zaprezentowała prototyp. „Project Morpheus” – tak brzmi nazwa robocza zestawu wirtualnej rzeczywistości, który będzie można podłączyć do konsoli PlayStation 4. Urządzenie posiada zestaw czujników służących do komunikacji z konsolą oraz autorski system dźwięku przestrzennego. Niejasna sytuacja Oculusa sprawiła, że część użytkowników zaczęła patrzeć nieco bardziej przychylnym okiem na projekt Sony. Japończycy dostali swoją szansę, by przeciągnąć część klientów na swoją stronę. Czy ją wykorzystają? Problemem może być to, że nie zapowiada się, by firma umożliwiła pracę akcesorium z produktami innymi, niż opracowana przez nich konsola…

Zestaw wirtualnej rzeczywistości od Sony - prototyp.

Również niedawno w internecie pojawiły się informacje o pracach Microsoftu nad podobnym urządzeniem. Wygląda na to, że amerykański gigant również chce zawalczyć o swój kawałek tortu. Firma już kilka lat temu zarejestrowała kilka patentów związanych z technologią wirtualnej rzeczywistości. Urządzenie ma być kompatybilne z konsolami Xbox One oraz Xbox 360.

Oba projekty mają jedną zasadniczą wadę – ich źródła są zamknięte dla osób z zewnątrz. Tutaj przewagę ma Oculus Rift – produkt w pełni otwarty. Jak będzie wyglądało jednak open source w wykonaniu Facebooka? Tego nie wie nikt.

Rzeczywistość bardziej wirtualna

Mark Zuckerberg zapowiedział, że realistyczna rozgrywka będzie wciąż na pierwszym planie, a oprócz ewentualnego przyspieszenia tempa rozwoju, w tym aspekcie nic nie ma się zmienić. Założyciel Facebooka stwierdził, że wie, jak bardzo oczekiwanym przez graczy produktem jest Oculus Rift oraz jak wielu deweloperów jest zainteresowanych tworzeniem dla tej platformy.

Po wciągających grach, ma przyjść czas na całkowicie nowe doświadczenia – społecznościowe. Jednym z zastosowań ma być stworzenie wirtualnego świata. Użytkownicy platformy, do której dostęp zapewniają gogle, mogliby dzielić się swoimi przeżyciami w formie “kompletnych doświadczeń i przygód”, a nie jedynie zdjęć, czy filmów. Mogliby spotykać się ze sobą i razem brać udział w wydarzeniach, czy spotkaniach. Jako przykład, Zuckerberg podaje siedzenie w pierwszym rzędzie na meczu, bezpośrednią konsultację z lekarzem, czy naukę w sali pełnej studentów. Docelowo, taka wirtualna rzeczywistość miałaby stać się częścią życia każdego z nas. Oraz doskonałym medium dla reklamodawców…

Moim zdaniem, trudno określić jak potoczą się losy Oculusa. Decyzja Facebooka na pewno jest doskonałym posunięciem biznesowym, które może przynieść firmie ogromne zyski. Mimo dystansu, jaki mam do Facebooka, wciąż jestem optymistą – myślę, że produkt z pewnością zadebiutuje na rynku i zapewni doskonałą rozrywkę milionom graczy. Co stanie się dalej? Już wkrótce się dowiemy.

Co Wy sądzicie na ten temat? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!

Zaloguj się na arhn.eu