Strona główna » Wydarzenia » Pyrkon 2015 – Relacja

Share This Post

Wydarzenia

Pyrkon 2015 – Relacja

Pyrkon 2015 – Relacja

Pyrkon 2015

avatar_insajdInsajd: Myślałem o tym, aby pokrótce napisać, czymże jest ten cały Pyrkon i o co tam w zasadzie chodzi, ale jeśli ktoś nie kojarzy jednego z większych festiwali fantastyki w Polsce, to powinien natychmiast zdeponować odznakę nerda. Nie ma chyba w naszym pięknym kraju lepszej okazji, by przez kilka dni ujrzeć w jednym miejscu tylu fanów gier, komiksów, książek, filmów i seriali, czyli wszystko co może dotyczyć ogólnie pojętej fantastyki. I trzeba przyznać, że są to ludzie weseli, bo Pyrkon to zwyczajnie świetne wydarzenie, z którego również i ekipa arhn.eu wróciła zdecydowanie zadowolona.

WojtexWojtex: Dla mnie Pyrkon, to pierwsza tak duża impreza w życiu i dotychczas nie podchodziłem zbyt entuzjastycznie do tego typu zabawy, lecz poznański konwent pokazał mi, jak wiele mnie omijało. Ogrom zdarzeń, prawie cała doba wypełniona skrupulatnie przygotowanym programem i na każdym kroku uśmiechnięci ludzie, to po prostu trzeba przeżyć.

ViatoroViatoro: Trochę to dla mnie zaskakujące, ale chyba jestem najbardziej doświadczonym w tym gronie uczestnikiem konwentów. Chociaż pod wszystkim co powyżej mogę się podpisać, to potrafiłbym znaleźć kilka niedociągnięć, jednak te wynikały raczej z próby rozwiązania zeszłorocznych problemów niż z zaniedbania.

SateSate: Jeśli już o niedociągnięciach mowa, to pierwszym i chyba jedynym problemem tegorocznego Pyrkonu były kolejki. Kupując wejściówkę online, myślałem, że uda się jakoś „kolejkon” przy biletach ominąć. Jednak moje oczekiwania okazały się mylne i tak samo jak w roku poprzednim (zresztą wtedy był to mój pierwszy konwent) spędziliśmy prawie godzinę, stojąc po odbiór biletów. Inne rodzaje kolejek, np. kolejki po autografy czy przed salami prelekcyjnymi, jestem w stanie zrozumieć, bo chociaż organizatorzy starają się przygotowywać coraz to większe sale, to popularność Pyrkonu i tak z roku na rok rośnie.

avatar_insajdInsajd:  Zawsze przy okazji większych wydarzeń Międzynarodowe Targi Poznańskie zamieniają się w ludzkie mrowisko, toteż nic dziwnego, że w piątek przy wejściu przywitała nas spora kolejka do kas biletowych. Na szczęście w dobrym towarzystwie czas zawsze leci szybciej, więc ani się obejrzałem, a wchodziliśmy już na teren festiwalu.

ViatoroViatoro: To nie była zasługa wyłącznie miłego towarzystwa, a raczej sprawna praca osób wydających bilety. Na pierwszy rzut oka kolejka mogła przytłaczać, ale szła tak sprawnie, że mimo prawie 100 metrów długości ludzkiego łańcucha, nie czekało się dłużej niż pół godziny. Jedynie można mieć trochę żalu do organizatorów, że nie spróbowali tego jakoś jeszcze bardziej przyspieszyć, np. od razu wysyłając bilety online, wiedząc wcześniej, że jest tak wielu chętnych na przedsprzedaż.

avatar_insajdInsajd:  Może już dość o wchodzeniu, bo najważniejsze odbywało się za bramkami biletowymi. A tam podobnie jak rok temu poczułem się przygwożdżony ogromem całego wydarzenia. Pyrkon to po prostu wielka impreza i zawsze jest tutaj co robić, nawet jeśli przyszlibyśmy tylko z zamiarem pokręcenia się po halach. Te największe wypełnione były bowiem różnymi wystawami, stoiskami z geekowymi gadżetami, sekcjami ze sprzętem (zarówno nowinkami technologicznymi jak i retro konsolami), a przede wszystkim ludźmi, z którymi można po prostu pogadać na każdy temat.

ViatoroViatoro: Mnie ciągle ciągnęło do hali z gadżetami. Nawet jeśli wiedziałem, że nie mam na nie miejsca w domu ani zbyt dużych funduszy na zakupy, to i tak pożerałem wzrokiem wszelkie cudeńka. Małe steampunkowe ozdoby, zakładki do książek w klimacie fantasy, a nawet całe zbroje (zarówno te znane z lekcji historii jak i zupełnie fantastyczne). Do tego naprawdę spore ilości komiksów i książek, które rzadko da się obejrzeć w typowych księgarniach, bo zwyczajnie ich autorom nie opłaca się inna sprzedaż niż ta internetowa.

Pyrkon 2015

WojtexWojtex: Szkoda tylko, że hala poświęcona grom była pewnym zawodem. Zwłaszcza kącik retro okazał się dość mizerny. Jednak nawet w tak skromnie urządzonym miejscu udało mi się zagrać na Virtual Boyu czy w starsze odsłony Tekkena, a do tego zerknąć na turniej Rock Banda, gdzie członkowie naszej społczeności pokazali, na co ich stać.

ViatoroViatoro: Niestety już drugi rok z rzędu widzę, że organizatorzy nie mają pomysłu na atrakcje związane z grami komputerowymi. O ile sekcje planszówek, papierowych RPG-ów i LARP-ów są świetne, to cyfrowa rozrywka po prostu jest i ciężko powiedzieć o niej coś więcej. Owszem, pojawiły się stanowiska z grami, strefa turniejowa i nawet mała scena, ale chyba bez wielkich organizacji e-sportowych typu ESL albo potężnej armii konsol dostępnych dla uczestników konwentu za wiele nie da się tu zdziałać. Taka specyfika tej rozrywki, że najlepiej się ją odbiera w domu z grupką znajomych albo na turniejach. W Polsce chyba tylko IEM broni się w tej kwestii.

SateSate: Odejdźmy trochę od tego narzekania. 😉 Jednym z moich ulubionych punktów imprezy były walki i pokazy bitewne, odbywające się na arenie pomiędzy halami. Słowiańscy wojowie, wikingowie i rycerze, wszyscy ubrani w stroje z epoki. Tutaj nie było miejsca na litość, uczestnicy rzucali się do widowiskowej walki. Dźwięk mieczy uderzających o tarcze sprawiał, że ciarki przechodziły mi po plecach. Zresztą zachwyt udzielał się wszystkim, o czym świadczyły ogromne owacje ze strony oglądających.

ViatoroViatoro: Do walk dopuszczano też amatorów, szczególnie ciekawie wyglądały potyczki każdy na każdego, które budziły zarówno wiele emocji jak i śmiechu. No i były jeszcze mecze quidditcha. Szybkie przerzucanie piłek, walka o każdy metr boiska, strzały z dystansu, dowolna odsłona FIFY się przy tym chowa. 😉 A całkiem serio pisząc, to do dzisiaj nie wiem, na jakiej zasadzie działały tłuczki, bo gumowa piłka nie może chyba tak zdekoncentrować graczy?

SateSate: Wróciłbym jednak jeszcze do wikingów, bo poza walkami mieli oni także swoją wioskę, zresztą nie tylko oni, bo i dało się odwiedzić obóz Fallout: Brotherhood of Beer. Oba te miejsca sprawiały, że można było się przenieść do innego świata. Raz z walecznymi, krwi żądnymi wikingami czekaliśmy, aż nadarzy się okazja, aby złupić inną osadę, to znowu z drugiej strony trafialiśmy do postapokaliptycznego obozowiska, gdzie liczy się walka o przetrwanie i akcpetację innych ocalałych. Ludzie stojący za organizacją tych miejsc wkładali w nie bardzo dużo serca i pracy, przez co cieszyły się niesłabnącą popularnością.

avatar_insajdInsajd:  Do tych atrakcji należałoby dodać cosplayerów, umilających swoją obecnością poruszanie się pomiędzy kolejnymi halami, naprawdę było na co popatrzeć.

WojtexWojtex: Cosplay to niewątpliwie jeden z mocniejszych punktów tego Pyrkonu. Przebierańcy byli widoczni na każdym kroku, wszędzie przewijały się postacie z League of Legends, Mortal Kombat czy serialowego Doktora Who. Niektórzy cosplayerze do swoich kreacji podchodzili z prawdziwym oddaniemi, odwzorowując najmniejsze nawet detale. Organizatorzy docenili ich zapał i przygotowali konkursowy pokaz, gdzie najlepsze przebrania zostały nagrodzone.

SateSate: Mimo tego ogromu świetnie przygotowanych strojów moje serce podbił cosplay Archanioła z Heroes V, który i wam pokażę, byście wiedzieli, co straciliście, nie będąc w Poznaniu.

Pyrkon 2015

ViatoroViatoro: To tak na koniec tej listy zachwytów wspomnę tylko, że moje serce podbiła dziewczyna przebrana za Kayle z LoL-a. O ile strojów w podobnym stylu widziałem dość sporo, to sam pomysł na rozkładane mechanicznie skrzydła był genialny.

avatar_insajdInsajd:  Kiedy już skończyliśmy obchodzenie terenu targów, nadeszła pora by wybrać się na jedną z wielu prelekcji, jakie odbywały się w trakcie festiwalu. Tutaj wybór był na tyle szeroki, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie, przebierając wśród bloku literackiego, naukowego, komputerowego, komiksowego czy RPG łatwo dało się wyłowić niezwykle interesujące tematy. Ja do swojej listy szybko dorzuciłem panel o Polandballu, matematyce wyższej oraz poradnik “jak nie sprzedać swojej gry”. Nie wszystkie oczywiście udało się zobaczyć, ale do gustu szczególnie przypadła mi prelekcja dotycząca ograniczeń w procesie tworzenia gier, gdzie po godzinie wyznaczonego czasu zwyczajnie chciałem jeszcze więcej wiedzy na ten temat. Z zainteresowaniem słuchałem nawet wykładów komiksowych, chociaż pojęcie o nich mam raczej niewielkie. Ba, zachęciły mnie one do kupna jednego tomu z przygodami Deadpoola i mam wrażenie, że na tym się nie skończy moja przygoda z tym medium.

Pyrkon 2015

ViatoroViatoro: Obiecywałem sobie całkiem sporo po prelekcjach, bo to jedna z moich ulubionych atrakcji konwentów i… ciut się zawiodłem. Mam wrażenie, że rok temu program był o wiele ciekawszy, wręcz o każdej godzinie było kilka punktów, na które chciałem pójść, a tym razem zdarzały się takie chwile, gdy nie było kompletnie nic interesującego. Chyba najlepiej bronił się blok komiksowy, gdzie trafiałem najczęściej i za każdym razem wychodziłem zadowolony. Również panel literacki z udziałem Pilipiuka okazał się zaskakująco fascynujący, nawet zmienił moje zdanie o nim, co zresztą już któryś raz zauważam, że takie spotkania pozwalają spojrzeć na wielu autorów i ich dzieła zupełnie inaczej. Trochę mniej zadowolony byłem z pozostałych prelekcji (no dobra, indyjski Superman, tańczący w locie z kobietą Spider-manem wymiatał), no i niestety też z tego, że na niektóre szedłem na siłę z braku alternatyw. Z kolei na plus trzeba policzyć organizatorom przygotowanie większych sal prelekcyjnych. Chociaż ponownie nie każdy mógł wejść na to, co chciał, to i tak postęp był kolosalny względem poprzedniej edycji Pyrkonu.

avatar_insajdInsajd:  To jednak nie wszystko i pewnie moglibyśmy zapisać jeszcze wiele stron o chociażby rozdawaniu autografów (nieziemska kolejka po podpis Glukhovskiego, która nie zmieściła się jednym budynku!), pokazach tańca, warsztatach rysowania komiksów, prowadzeniu gier RPG, geek datingu, zdjęciach na słynnym tronie z pewnej Gry i wielu, wielu innych rzeczach, ale co byśmy nie powiedzieli, to i tak nie oddałoby rzeczywistości, bo na Pyrkonie po prostu trzeba być. I nie tylko na nim, bo na sam koniec było jeszcze afterparty z ekipą arhn.eu, ale to już temat na zupełnie inną relację. To jak, jedziecie z nami za rok?

[nggallery id=60]

Avatar
Najbardziej narzekający osobnik, który chodzi po ziemi. Monarcha forum, którym wszyscy gardzą. Na co dzień Web Developer. Od czasu do czasu zrobi kilka zdjęć. Wielki fan konsol SONY i gier retro. Nigdy nie ma, na nic czasu. #SateNarzeka

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>