Share This Post

Felietony / Strona Główna

Ilya Kuvshinov – rosyjski ilustrator podbija Japonię

Gdy miał trzynaście lat, w każdy weekend kursował między szkołą, a rodzinnym domem. Dla zabicia czasu szkicował swoich towarzyszy podróży. Podczas jednej z takich tras, obserwująca go dziewczyna zapytała: „potrafisz rysować mangę”? Zaprzeczył.

Ilya Kuvshinov – rosyjski ilustrator podbija Japonię

„Szkoda” – odpowiedziała i nie kryjąc zawodu wysiadła na kolejnej stacji. Ta sytuacja skłoniła go jednak do refleksji. „Właściwie to… dlaczego nie”[1]? Jeszcze tego samego dnia spróbował swoich sił na nowym polu.

Paradoksalnie już od najmłodszych lat był fanem japońskiej animacji, a pierwsze kroki w rysunku zaczął stawiać jeszcze na dwa lata przed pamiętnym epizodem z pociągu. Wcześniej jednak nie przeszło mu przez myśl, by w swoich pracach zainspirować się japońską popkulturą. Z pochodzenia Rosjanin, od kilku lat mieszka i pracuje w Japonii jako ilustrator oraz projektant postaci. Współpracuje przy projektach związanych z komiksem, animacją i grami wideo (sam też jest graczem). Jest bardzo aktywny w internecie, gdzie w popularnych serwisach społecznościowych regularnie publikuje nowe prace. Jego profil w serwisie Instagram śledzi ponad milion osób[2]. Z kolei w popularnym serwisie crowdfundingowym Patreon cotygodniowo wspiera go już ponad 1000 patronów. W 2017 roku, nakładem wydawnictwa PIE International, wydał swój pierwszy Artbook zatytułowany „MOMENTARY”. Jego największym marzeniem jest produkcja własnego filmu animowanego oraz gry wideo.

View this post on Instagram

Glasses [2016] ???? Do you wear glasses? ✨

A post shared by Ilya Kuvshinov (@kuvshinov_ilya) on

Pasja kontra reszta świata

Wszystko zaczęło się od klasyki gatunku – kultowego już cyberpunkowego anime „Ghost in The Shell” (reż. Mamoru Oshii), który młody Ilya obejrzał w wieku 7 lat. Artysta przyznaje, że film miał na niego spory wpływ, choć wówczas nie wiedział jeszcze, że ma do czynienia z anime. W wieku 11 lat zaczął uczęszczać do szkoły artystycznej, gdzie stawiał pierwsze poważne kroki jako twórca. Każdego dnia, w toku zajęć, realizował przynajmniej kilka szkiców. Po dwóch latach nauki, w 2003 roku, był już wielkim fanem kreski charakteryzującej mangę i anime. Ówczesny rygor szkolny dawał mu się jednak we znaki. Mierzył się z oporem ze strony swoich nauczycieli, gdyż prace z tym związane nie były zgodne z programem nauczania[3].

W 2008 roku rozpoczął studia na wydziale architektury, gdzie w wolnym czasie mógł sobie pozwolić na tworzenie większej ilości mangowych rysunków oraz fan-artów ze swoich ulubionych anime. Na jednym z profili w serwisach społecznościowych przyznaje, że nie obyło się bez trudności. Wszystkie jego ówczesne rysunki mangowe powstawały z pamięci, natomiast zajęcia na uczelni ograniczały się w głównej mierze do należytego odwzorowania obiektu, który miało się akurat przed sobą.

Ilya przyznaje, że był to dla niego trudny okres: „Studiowałem architekturę, choć w głębi serca czułem, że to nie to, czego naprawdę pragnę. I jak powoli mnie to zabija”. Punktem zwrotnym w jego życiu okazała się lektura mangi „Sing Yesterday for Me” autorstwa Kei Toume, która, jak sam przyznaje, zmieniła jego życie[4]. Pozwoliła wyrwać się z marazmu i nakreślić cele, do realizacji których pragnie dążyć. W 2017 roku miał okazję osobiście poznać autorkę mangi – spotkanie zostało uwiecznione wspólnym pamiątkowym rysunkiem.

View this post on Instagram

More pen pieces on 75x75mm shikishi boards!✨

A post shared by Ilya Kuvshinov (@kuvshinov_ilya) on

Jeden rysunek. Codziennie

1 stycznia 2014 roku Ilya postanowił, że będzie codziennie tworzył co najmniej jedną pracę i publikował ją w mediach społecznościowych. Każdego dnia po powrocie z pracy spędzał dwie godziny na studiowaniu książek dotyczących anatomii oraz tutoriali o rysunkach cyfrowych. Kolejne dwie godziny poświęcał na stworzeniu przynajmniej jednej ilustracji, fan-artu lub szkicu. Był to dla niego nie tylko bardzo dobry trening sam w sobie, ale przede wszystkim pozwoliło mu to na bieżąco zwracać uwagę na to, jakie elementy swoich prac powinien w przyszłości poprawić.

Sam przyznaje, że mimo ograniczonego czasu i narzuceniu sobie obowiązku publikowania przynajmniej jednej pracy dziennie, łatwo przyszło mu pozostać konsekwentnym i trzymać się tego planu. Z perspektywy czasu uważa, że była to jedna z najważniejszych decyzji w jego życiu. Jeszcze w październiku tego samego roku przeprowadził się do Japonii, gdzie dzięki wsparciu jego społeczności w serwisie Patreon, mógł rozpocząć nowy rozdział w swojej karierze zawodowej[5].

Ilya uświadomił sobie, że pragnie tworzyć historie, które będą wzmacniać i inspirować innych ludzi. I choć znany jest (póki co) głównie ze swoich ilustracji i projektów postaci, nietrudno zauważyć, że w niektóre z jego prac zawierają w sobie wycinki pewnych historii, które chciałoby się poznać bliżej. Manga, anime i gry wideo w okresie studiów pozostawały dla niego wyłącznie hobby, jednak nie zarzucił marzenia o tym, by kiedyś współtworzyć media, które dawały i nadal dają mu taki zastrzyk szczęścia.

View this post on Instagram

depth of field

A post shared by Ilya Kuvshinov (@kuvshinov_ilya) on

Spójny format

Praktycznie we wszystkich pracach Ilyi z ostatnich kilku lat szybko można dostrzec wspólny mianownik. Zdecydowana większość jego ilustracji powstaje na polu kwadratu. Pozwala to lepiej skupić uwagę widza na konkretnych elementach, takich jak ułożenie dłoni czy twarz. Jak przyznaje sam artysta, format ten pozwala najlepiej wyrazić ludzkie emocje, a te z kolei często potrafią przemówić silniej, niż słowa. Warto tu jednak zaznaczyć, że w jego najświeższych pracach nie brakuje odstępstw od tej reguły.

Przed przeprowadzką do Japonii, często tworzył swoje prace w proporcjach 16:9 (lub 4:3). Dobrze sprawdzały się w przy prezentacji postaci w ruchu, dynamizmu scen akcji czy w opowiadaniu historii. Nie były jednak to formaty, w których mógł się artystycznie wyrazić. Jego celem zawsze pozostawało uchwycenie danej chwili, tej choćby najbardziej ulotnej, opartej o proste gesty czy zwyczajny grymas na twarzy[6]. Natomiast dla Ilyi nagrodą samą w sobie pozostaje to, gdy ktokolwiek przeglądający jego prace potrafi utożsamiać się z którąś z prezentowanych na nich postaci, bądź sceną, którą dana praca przedstawia.

Projekty komercyjne

Twórczość Ilyi doskonale rezonuje także z artystyczną wrażliwością Japończyków, czego doskonałym dowodem są jego współprace komercyjne wykraczające poza branżę gier wideo. Jego prace zdobiły lokalne reklamy outdoorowe, a stworzone przez niego projekty postaci pojawiły się na okładkach kilku książek (popularne w Japonii light novels). Jego ostatnią komercyjną współpracą, którą podzielił się z fanami na swoim Instagramie, jest projekt okładki do nowego albumu japońskiej piosenkarki, Uesaki Sumire[7]. Choć Japonia mocno otwiera się na zachód, współpraca z artystami pochodzącymi spoza Japonii wydaje się wciąż być rzadkością.

View this post on Instagram

Ichigao [2014]

A post shared by Ilya Kuvshinov (@kuvshinov_ilya) on

Cel: inspirować

Ilya Kuvshinov pozostaje jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów w sieci, zafascynowanych Krajem Kwitnącej Wiśni. Pragnie, by jego prace motywowały innych do działania i to nie tylko w sferze artystycznej. Choć to głęboko idealistyczne, wierzy, że nawet, gdy wszystko nas zawodzi, grunt by pozostać sobą[8]. Wierzy, że w ten sposób najlepiej odda hołd twórcom, których prace pomogły mu, gdy sam przeżywał chwile zwątpienia.

Twórczość Ilyi Kuvshinova możecie śledzić m.in na jego profilach w serwisach społecznościowych Facebook i Instagram lub nawet wesprzeć jego twórczość w serwisie Patreon.

Źródła:
[1] https://creators.vice.com/en_au/article/qkm435/ilya-kuvshinov-russian-illustrator-manga-cinematic-moments
[2] https://www.instagram.com/kuvshinov_ilya/
[3] https://www.instagram.com/p/Ba77-fbl-iA/
[4] https://www.instagram.com/p/Ba5QNBYF17a/
[5] https://www.facebook.com/KuvshinovIlia/posts/2105536076351595
[6] MOMENTARY. Art of Kuvshinov Ilya
[7] https://www.instagram.com/p/Bk0Jl-tlaOw/
[8] MOMENTARY. Art of Kuvshinov Ilya

Gracz od piątego roku życia, gdy brat pozwalał mu pogrywać na Commodore 64 oraz Amidze. Przez lwią część życia zagorzały pecetowiec, niestroniący jednak od konsol. Miłośnik otwartych światów i rozwiązań społecznościowych w grach wideo. Obecnie skrycie zakochany w marce Nintendo. Chcesz pogadać? Znajdziesz mnie na moim kanale Twitch!

4 komentarze

  1. Dziś posłuchałem Art Cafe (to podcast prowadzony przez polskiego grafika Maćka Kuciarę), w którym gościem był właśnie Ilya. Bardzo miła rozmowa, która rozszerza to, co tutaj przytoczyłeś.
    Zresztą słuchając można się zainspirować lub popaść w marazm, bo morał tego odcinka jest dosyć surowy – albo od bardzo wczesnych lat poświęcasz się jednej gałęzi działalności (rysunek, architektura – rysunek, branża gier – rysunek, Patronite z rysunków i przeprowadzka do Japonii) i ją konsekwentnie uprawiasz albo chcesz być na bieżąco z różnymi gałęziami kultury i kończysz w ponowoczensej niepewności, krocząc po omacku – jak ja :).

    • Również natrafiłem na ten podcast – muszę go nadrobić! A Ilya oprócz tego, że naprawdę sporo rysuje, znajduje jeszcze czas na hobby, anime czy filmy. Chyba znalazł złoty środek 🙂

      • Zazdroszczę mu z całego serca 🙂 ! Tylko jeszcze nie jestem w stanie określić czy jest to zazdrość inspirująca, do której dorastam czy zazdrość niszcząca, która powinienem zdusić w zarodku.
        Popłynąłem niepotrzebnie… tak czy inaczej – koniecznie nadrób! Sporo ciekawych przemyśleń dotyczących przełamania własnej niewiary w siebie i problemów, z którymi boryka się bodaj każdy twórca.

  2. Jego rysunki są piękne, naprawdę, bardzo mi się spodobały. Ilya ewidentnie umie dostrzec i uchwycić na kartce ludzkie emocje, a w jego pracach nie ma pustych, przypominających manekiny twarzy. Oglądając jego deviantartową galerię nie przeskakiwałem bezmyślnie po rysunkach, przy wielu zatrzymując się na dłuższą chwilę; od razu widać, że to wrażliwy, emocjonalny człowiek, który przywiązuje sporą wagę nie tylko do tego „jak”, ale także „co” narysować. Na pewno co jakiś czas będę zerkać na jego profil na DA.

    Jeśli mogę czegoś żałować, choć nie ma co narzucać artyście, w którą stronę ma iść, to pewnie byłoby to, że nie spróbował połączyć rosyjskiej kultury z japońską, skupiając się tylko na tej drugiej. Wydaje mi się, że z takiego połączenia mogłoby wyjść coś ciekawego, bo nawet jeśli mieszka on obecnie w Japonii i to ona ma być tłem jego rysunków, to jakiś wschodni akcent, choćby w postaci dziewczyny zaczytującej się gdzieś w Puszkinie lub Gogolu, na pewno miałby swój urok. Nawet jeśli w japońskich realiach byłby mało prawdopodobny.

Comments are now closed for this post.