Strona główna » Recenzja » Strona 36

Recenzja

The Devil Inside

Jedna z moich ulubionych "zapomnianych gier". Reality Show połączone z survival horrorem. Charyzmatyczni bohaterowie przyćmieni zostali trochę przez średni scenariusz i przeciętny gameplay, ale The Devil Inside na pewno nie można odmówić charakteru!

Jak powstawało Pokémon Red/Blue?

Powstawaniu pierwszych odsłon kultowych Pokémonów towarzyszył długi i zawiły proces produkcyjny sterowany przez młodocianego wizjonera. Oto historia narodzin Pokémon Red, Blue i Green!

The Settlers 2 – Retro

The Settlers 2: Veni, Vidi, Vici niemieckiego studia Blue Byte Software to jedna z najpopularniejszych gier RTS po tej stronie Atlantyku. Choć w USA nigdy nie cieszyła się aż takim zainteresowaniem to u nas poważana jest jako obowiązkowy klasyk. I nie bez powodu!

Magic The Gathering (1997) – Retro

"Magic: The Gathering" to najpopularniejsza gra karciana na świecie. Pradziadek kolekcjonerskich karcianek wciąż dzierżący berło króla tego gatunku. W 1997 roku firma Microprose stworzyła jego komputerową adaptację, która do dziś, jest moim zdaniem najlepszym cyfrowym wydaniem MTG.

The Last Dogma: Płakałem, jak grałem

The Last Dogma to prawdopodobnie przyszły "hit internetu". Niezależna gra Steamowa, która... jest trochę inna niż wszystkie.

Yoshi’s Woolly World – recenzja

Pocieszna przygoda w wełnianym świecie dla całej rodziny!

Wormsopis, moja robacza historia

Dziś bardzo osobiście o jednej z mojej ulubionych serii wszech czasów. "Wormsy" umilały mi deszczowe popołudnia i nudne posiedzenia w szkolnej świetlicy, a moim wielkim marzeniem było zawsze odwiedzić siedzibę Team 17. Jeśli materiał ten spotka się z waszą aprobatą i zgromadzi dość wyświetleń, podeślę go do autorów Wormsów. Kto wie, może pozwolą mi wpaść do ich siedziby i nakręcić jakiś interesujący materiał o idolach mojego dzieciństwa!

Hatred – recenzja

Hatred to strzelanka, w której zadaniem grającego jest zabawa w masowego mordercę. Zapowiadało się nieźle, ale niestety skończyło na bardzo nudnej i monotonnej zabawce z zeszłej epoki. Wybaczcie katarek. Pewnych problemów nie przeskoczy się nawet z giwerą w dłoni. [`]

Crypt of the NecroDancer – recenzja

W ciągu kilku ostatnich lat gry indie zyskiwały wiele na popularności. Spora liczba tych produkcji pokazała, że nie trzeba wielkiego budżetu i legionu ludzi, by stworzyć coś ciekawego. Gracze nie cierpią jednak monotonii, potrzebne jest więc ciągłe gnanie do przodu z nowymi, szalonymi pomysłami, aby wygrać z szeroką konkurencją na rynku tytułów niezależnych, a do tego mieć jakieś szanse z kolosami klasy AAA. Przykładem interesującego, świeżego pomysłu jest Crypt of the NecroDancer, którego ojcowie, studio Brace Yourself Games, wykreowało na rytmicznego roguelike’a.

Carmageddon: Reincarnation – recenzja

Na następcę Carmageddona czekałem niemal 20 lat. Z jednej strony dostałem dokładnie to czego oczekiwałem. Gra jest świetna, wciąga jak dawniej, a rozwalanie wozów daje sporo satysfakcji. Niestety, Stainless pospieszyło się z premierą i widać to w tragicznej optymalizacji, która obdziera ścigałkę z dużej dawki frajdy. Jasne, pewnie naprawią to patche, ale masakracji w recenzjach nic już nie cofnie.

Heroes of the Storm – recenzja

Gdy już spisałem na straty wszelkie MOBA, Blizzard zapowiedział Heroes of the Storm jako coś świeżego, a ja uwierzyłem im i spróbowałem swoich sił w alfie. Te próby doprowadziły do tego, że w tym momencie mam już rozegranych prawie 600 gier i wciąż świetnie się bawię.

The Incredible Adventures of Van Helsing III – recenzja

Maj to wyjątkowo zły miesiąc dla wszelkiego rodzaju demonów, duchów i bestii. Każdy gracz wyciągnął swoje dwa miecze i wybrał się na łowy wraz z Geraltem. Każdy? Nie! Ostałem się ja, wybierając proch i ogień zamiast broni białej, a następnie wyruszyłem razem z dziedzicem słynnego łowcy wampirów na ratunek steampunkowej Borgovii.