Frozenbyte

Demo, demo jest nowelą

Panie, gry sprzedam tanio, dla pana to po okazyjnej cenie, ino czypindziesiąt. Że drogo? No jak to tak, świeżutkie, nowiutkie, lepiej to nigdzie pan nie trafisz, gwarantuję świetną zabawę. Że gdzie indziej to można wypróbować i jeszcze jak się spodoba, to cenę obniżają? Co też pan gada, to same straty przecież, a ja tu mam produkt zza wschodniej granicy, prosto z nagrywarek marki Rubin… Że tam oryginały? Legalnie?! W takie bajdy to ja już nie uwierzę! Ale uwierzyć będzie trzeba, bo naprawdę ktoś wpadł na pomysł, żeby może nie rozdawać gry, ale obniżać ich cenę za samo granie w… ich demo. Jeśli ktoś teraz stwierdził, że taka koncepcja mogła wyjść tylko od jakiejś małej firmy ze sceny indie, to wiele się nie pomylił. Rzeczywiście nie jest to propozycja giganta branży, ale jednak ...